Rzucanie palenia papierosów

 

Kluczowe są tutaj odczucia. Oparte to jest na samoświadomości, na odczuwaniu siebie, na byciu świadomym podczas czynności palenia. Istotna jest czynność, a nie jej ocena, nie walka z nią. Dobrze jest zatem odłożyć na bok ocenę szkodliwości palenia, z różnych względów. Zaczynamy od tego co jest, a nie od tego co powinno być, czy co chcielibyśmy aby było.

Skoro już jest – niezależnie od powodu wykorzystajmy tę sytuację, aby móc się od tego uwolnić i wzmocnić w innych dziedzinach. To ważne, aby czuć się w tym bez zbędnych nacisków i emocji, które wcale nie pomagają, tylko podtrzymują napięcie i frustrację, złość, a nie o to chodzi.

Odbywa się to bez przytycia, bez nawrotów, bez odmawiania sobie palenia, bez hipnozy, bez żadnych tabletek, bez zastępowania czymkolwiek innym i bez walki z nałogiem, bez silnej woli.

Szczególnie przeznaczone to jest właśnie dla osób, które nie mają silnej woli, które nie potrafią sobie odmówić, które nie potrafią sobie kazać, które jak tylko zaczynają z tym walczyć, to się poddają i nie mają już do tego siły, są bezsilni wobec tego, które mówią – niech ktoś ode mnie to zabierze, wolę zażyć jakąś tabletkę, aby tego nie było, niech mnie zahipnotyzują, bo ja sam nie dam rady się od tego uwolnić. Czyli dla słabych i bezradnych względem tego, którzy nie wiedzą już dokąd się zwrócić, aby sobie pomóc, gdyż boją się metod manipulujących ciałem lub psychiką. Oczywiście inni też mogą z tego skorzystać, jeśli potraktują to poważnie.

Uwagi wstępne:

1.       Gdziekolwiek dalej powiedziane jest „nie dopuszczaj myśli”, „nie planuj”, „nie łącz czegoś” – to nie oznacza walki. To w ogóle nie polega na walce z nałogiem. Nie walczymy z nałogiem. Jeśli atakują nas myśli i nie możemy sobie z nimi poradzić to:

a.       wystarczy w takiej sytuacji skupienie na ciele, na czynności palenia, jak opisano w  punkcie 7, czyli jak zapalić

b.      jeśli zaś te myśli niejako atakują nas przy innych czynnościach, czy o innej porze dnia, to wystarczy skupić się na wykonywaniu tylko tej jednej, danej czynności. Na przykład gdy obierasz ziemniaki na obiad  i pojawiają się myśli, że sobie potem zapalę, albo jak bym chciała być od tego już wolna. Dopóki nie jest to silne ciągnięcie do palenia, tylko takie rozmyślanie – to skup się na czynności, w tym przypadku na obieraniu ziemniaków, na tym jak trzymasz ziemniak w dłoni, jak skrobiesz nożem, na ruchu ręki. Jeśli natomiast jest to silne ciągnięcie do zapalenia, albo nadal nie możesz sobie poradzić z tymi myślami, to odłóż obieranie ziemniaków, przerwij to i zapal, skup się na czynności palenia, jak będzie to opisane poniżej.

c.       gdy jest silne ciągnięcie do palenia, to nie odmawiaj sobie zapalenia – to daje wręcz odwrotny skutek. Oczywiście co innego, gdy ktoś z zewnątrz nam zabrania i nie mamy na to wpływu. Nie, mówimy tylko o tym, co my sami możemy zrobić, jeśli mamy wybór i o czymś decydujemy.

2.       Poza różnymi uwagami poniżej najważniejszy jest inny sposób palenia, czyli sama czynność palenia opisana poniżej w punkcie 7, czyli jak zapalić, wraz z punktem 1, czyli założeniem notesu i zapisywaniem swych uwag. To rozwiązuje większość problemów i łatwiej wtedy dostosować się do pewnych sugestii gdzie indziej opisanych, myśli takich, czy innych. To jest klucz metody i na tym głównie ona się opiera.

 

 Proces wygląda tak: 

1.     Załóż sobie notes, w którym będziesz notować zdarzenia, zmiany, odczucia, a nawet myśli, jakie się pojawią. Będziesz w nim notować kiedy, o której godzinie, w jakich okolicznościach zapaliłeś kolejnego papierosa. Minimum zapisu to o której godzinie, choć dobrze byłoby w nim notować pewne odczucia, wrażenia, przemyślenia, a przynajmniej podsumowania dzienne. Zapisywanie jest w tej metodzie bardzo ważne, bardzo pomocne. Nie pomiń tego punktu. To jest istotne. Pomaga utrzymać odpowiedni stan umysłu, pomaga utrzymać dystans do siebie samego, jakby to dotyczyło osoby trzeciej. Zatem, nie zapisuj w nim zwrotów „jaki jestem biedny”, „ale mi ciężko było”, „ale się ucieszyłem”. Nie tyle pisz jako „ja”, co jakby opis obiektywny zdarzenia, czyli – „to było ciekawe”, „wniosło dużo radości”, albo „było ciężko się skupić, powracały myśli o pracy”. Jeśli jednak wolisz pisać osobowo, jako ja, to w porządku, ale obserwuj czy ci to pomaga, czy też nie, czy bardziej się rozczulasz nad sobą, czy też wzmacniasz. Z czasem powinno to się zmieniać. Przeglądaj swój zeszyt, swoje notatki, zauważaj zmiany, obserwuj jak zapisywałeś coś na początku, a jak potem.

2.      Od tej pory - nawet jeśli poprzednio sobie odmawiałeś - pal kiedy chcesz i tak często jak tylko chcesz. Możesz nawet trzy razy w nocy wstawać, aby zapalić. Możesz palić 40 papierosów dziennie. Dla tej metody to nie ma większego znaczenia, aby skutecznie pozbyć się palenia. Jednak od teraz każde zapalenie ma być w samotności, nie podczas rozmów, nie przy okazji, np. nie podczas oglądania telewizji, nie podczas czytania gazety, czy książki, nie podczas rozmawiania z innymi ludźmi, ani nawet nie przy zagłębianiu się w rozmyślania. Chcesz zapalić, kiedy się zdenerwowałeś - w porządku zrób to. Jednak zrób to inaczej. Oto jak:

1.      Pierwsze i najważniejsze, to od tej pory chwila dla papierosa jest jak święto, poświęć jej w pełni swój czas i uwagę, skup się na tej czynności i na odczuciach. Nie może być przy okazji czegoś. Czyli nie odmawiasz sobie zapalenia, ale palisz na nowych zasadach. To spowoduje głębokie zmiany w tym nałogu, przestanie być on uzależniający. Zatem w danym momencie jest tylko czynność palenia. Jak palimy papierosa to nie oglądamy w tym czasie telewizji, nie czytamy w tym czasie gazety, nie rozmawiamy z kolegą, czy koleżanką, nie palimy w trakcie spaceru, nie zagłębiamy się we własne w rozmyślania, jak np. lubią to robić naukowcy, czy informatycy. Trzeba się zatrzymać, trzeba usiąść i się na tym skupić i – jeszcze raz podkreślmy – poświęcić temu czas. Powinniśmy być w samotności, sami ze sobą, bez osób drugich, czy trzecich. Jeśli spacerujesz – zatrzymaj się i usiądź na ławce, wypal i skup się na tym, a potem wróć do spaceru. Lepiej jednak będzie, jeśli nie w ogóle nie będziesz łączyć spaceru z zapaleniem papierosa, że sobie zapalisz na spacerze.

2.      O teraz nie łącz palenia z czymkolwiek, np. nie łącz spaceru z zapaleniem, potrzeby zrobienia przerwy z zapaleniem, potrzeby zrelaksowania się z zapaleniem, potrzeby odstresowania się z zapaleniem. Najprościej jest zacząć od wyeliminowania pewnego sposobu myślenia, typu: „jak pójdę na spacer, to sobie zapalę”, „muszę zapalić, żeby się zrelaksować”, „muszę sobie zapalić”. Jak to zrobić? Po prostu idź i zapal, ale nie dopuszczaj dodatkowych myśli typu „muszę sobie zapalić”, albo „teraz sobie zapalę”. Zapal, ale bez tego komentarza słownego.

3.      Od teraz nie planuj zapalenia. Po prostu pal, ile chcesz i kiedy chcesz, ale nie planuj w myślach, nie mów do siebie – teraz zrobię to i tamto, a potem siamto. Czyli, innymi słowy – palisz, gdy czujesz w danym momencie potrzebę, gdy odczucie ciągnięcia do zapalenia jest silne i tylko wtedy Jest odczucie – zapal. Nie ma odczucia, to nic na przyszłość nie planuj w tym względzie. Nie łącz tego z relaksem, odpoczynkiem, ze stresem, itp.

4.      Od teraz nie komentuj kwestii palenia sam przed sobą, czy sama przed sobą. Przykładowo nie komentuj takimi myślami, czy słowami: palenie mnie odpręża, nienawidzę palenia, chcę się od tego uwolnić, mam już tego dość, lubię się zaciągać, ach jakie to cudowne, ach jakie to okropne, teraz sobie zapalę, potem sobie zapalę, muszę zapalić, jak to byłoby wspaniale się od tego uwolnić, a inni to mają dobrze, nie muszą na to wydawać pieniędzy, a ile czasu bym zaoszczędziła. Pal, ale nie komentuj i skup się tylko na samej czynności, bez tych dodatków myślowych. Pilnuj swych myśli! Jeśli nie możesz sobie poradzić z tymi myślami, to jest prosta rada – usiądź i zapal i skup się na tym. Czyli przestań gadać, a to, a tamto, tylko przejdź do konkretów, a jak już to robisz, to… nigdy od tej pory nie mów, że to złe, że to odrażające. Nie wolno, bo to ci nie pomoże, a tylko wzmocni nałóg. Rób i nie oceniaj, nawet siebie samego, czy siebie samej. Wiem, że to trudne, ale skoro masz nałóg palenia i faktycznie chcesz się od niego uwolnić, to warto nad kwestią powiązań myślowych popracować, bo zwycięstwo w tej dziedzinie, bardzo ci pomoże w wielu innych sprawach życiowych, w wielu innych kwestiach. Pamiętaj, że pomocą jest zawsze skupienie na danej czynności. Nie ma czynności złych, to tylko nasza ocena. Czynność, jest czynnością. Jeśli nie będziesz jej oceniać, to nie będzie ona miała zabarwienia emocjonalnego, czy negatywnego, a to szybko da efekty. Nauka, aby nie oceniać czynności – bardzo, ale to bardzo pomoże ci we wszystkim, co będziesz robić w życiu. Uff, mam nadzieję, że jest to jasne. Pamiętaj o czynności. Ciało jest świetnym narzędziem, aby uwolnić się od natrętnych myśli. Skup się na czynności związanej z ciałem i tyle.

5.      Nie zastępujemy palenia czymś innym, aby się pozbyć nałogu. Czyli nie należy zastępować palenia np. żuciem czegoś, czy jakichś cukierków, ani też paleniem tzw. papierosów elektronicznych (e-papierosy), ani innej elektronicznej wersji zwanej waporyzerami IQOS. Poprzez zastępowanie – musielibyśmy potem pozbywać się tego nowego, zatem to nie jest rozwiązanie.

6.      Nie ustalaj czasu na uwolnienie się od palenia. Tu nie może być żadnych założeń z góry. To może trwać tydzień, dwa, trzy, a może dziesięć tygodni. Czas nie jest tu istotny, lecz podejście. Raczej nie nastąpi tu całkowite uwolnienie się w ciągu kilku dni. Przez kilka dni możesz zaledwie zauważyć pierwsze efekty, ale proces musi być dokończony, inaczej byłby powrót, a to wymaga czasu. Nie można po tych pierwszych efektach uważać, że sprawa jest załatwiona, bo wiele jeszcze powiązań siedzi w umyśle. To nie jest tylko kwestia oddziaływania nikotyny na ciało. To są powiązania z tym, że się musisz zrelaksować, że musisz się odstresować itd.

7.      Na koniec to najważniejsze, czyli jak zapalić, aby przestać palić (patrz także punkt 1, czyli założenie notesu i zapisywanie):

·         Przygotuj wszystkie potrzebne akcesoria do zapalenia

·         nie spiesz się, daj sobie czas, rób to powoli, nawet bardzo powoli, jakby w zwolnionym tempie. Mówimy powoli w sensie ruchu ręki, wciągania dymu, a nie przerwy na rozmyślania pomiędzy sztachnięciami. Tu nie dajemy sobie czasu na rozmyślania. Skup się na czynności i rób ją powoli.

·         podczas palenia obserwuj siebie, swe odczucia, nie oceniaj siebie, niczego nie neguj, ani niczym się nie zachwycaj. Ożywienie i pasja w odkrywaniu może być, ale to nie zachwyt myślami, typu – o jakie to fajne

·         patrz na ruch ręki, jak przykładasz papierosa do ust, rób powoli ten gest

·         poczuj jak dym rozchodzi się w płucach, ale skup się na samych odczuciach -nieważne, czy odczucia są miłe, czy też niemiłe - nie oceniaj ich. Po prostu się wczuwaj. Jakby to było pierwszy raz, jakbyś nigdy wcześniej nie palił. Obserwuj siebie, obserwuj i czuj ciało, ruch ręki, czuj papierosa i dym. Nie bój się tego odczuwać, ale nie oceniaj, że to niedobre, czy też dobre.

·         w ten sposób wypal spokojnie papierosa do końca. Staraj się nie dopuszczać myśli o szkodliwości palenia. Po prostu wracaj do samej czynności. Myśl, że to szkodliwe utrwala w tobie ładunek emocjonalny związany z paleniem i zamiast ci pomóc, to powoduje trudności w uwolnieniu się. Puść to, nie walcz z tym. Nie wyrzucaj w połowie papierosa z lęku, tylko wypal go do końca. Obserwuj odprężenie jakie następuje. Całe napięcie znika. To nie substancja jest najbardziej szkodliwa, lecz powiązanie emocjonalne, myśli jakie się za tym kryją. Lęk o coś, o negatywne skutki najbardziej nas zżera i powoduje, że tym trudniej się od tego uwolnić. Jeśli jednak nie możesz sobie poradzić z lękiem o skutki, to pozostań przy wypaleniu tej połowy, czy jednej trzeciej, jak zwykle to robisz. Nic na siłę. Zatem, wypalając tę jedną trzecią, ten mały kawałek nie ciesz się, że dzięki temu mniej się trujesz, nie traktuj tego jak swój tryumf, czyli zakończ palenie tego kawałka ale bez komentarza. Obserwuj siebie, swą twarz, czy pojawia się uśmiech dumy z siebie. Czuj kąciki ust. One ci powiedzą, jakie masz myśli. Zapisz to w notesie.

·         odkładasz wszystkie akcesoria, np. do szafki, czy na półkę

·         zapisujesz w notesie datę, godzinę zapalenia, jakieś uwagi, spostrzeżenia, odczucia i wrażenia jakie się pojawiły. Teraz możesz to skomentować, jak najbardziej, już po czynności.

 ·         teraz możesz się spieszyć, czyli z powrotem wejść w nurt zwykłego, codziennego życia i spraw. Przechodzimy teraz do innych czynności.

 

W ten sposób ilość wypalanych papierosów dziennie zacznie się zmniejszać, aż dojdzie do pewnego minimum. Wbrew pozorom najlepsze efekty uzyskają ci co palili 40, 20, czy 10 papierosów dziennie. Tu są konkrety. Najgorzej będzie z tymi, co sobie palą raz dziennie, albo co kilka dni, raz na tydzień. Wtedy powstały w umyśle sprytne powiązania, że niby nie jest to potrzebne i takie myślenie – wcale nie muszę, a jak chcę to sobie zapalę. Są jeszcze tacy co palą jakiś czas, a potem nie palą jakiś czas i potem znowu cykl się zaczyna od nowa. Tu podejście jest zasadniczo takie samo – skupienie na czynności, gdy w końcu trzeba będzie zapalić tego papierosa i wyeliminowanie rozmyślania – jak będę chciał to sobie zapalę. Nasze ja zostawia sobie wtedy taką fajną furtkę i sprytnie nas w to wikła dając złudne wrażenie, że się nad tym panuje, a wcale tak nie jest. W tym przypadku proces może być wbrew pozorom dłuższy i trudniejszy niż dla tych co palą 40 papierosów dziennie, a znałem takich. Często osoby palące okazjonalnie uważają siebie za lepsze, jakby na wyższym poziomie, wręcz duchowe. Zaraz odlecą, tak duchowe są.

Ważne jest też zakończenie całego procesu. Trzeba wiedzieć, kiedy jest ten moment, aby już nie było potrzeby dalej kontynuować i ostatecznie to odłożyć.

 

Zalety metody (dotyczy bardziej osób intensywnie palących, niż okazjonalnie):

·         Podniesienie własnej samoświadomości siebie, rozumienia siebie, odczuwania siebie, akceptowania siebie takim, jakim się jest, akceptowania swego ciała, mniej oceniania, lepsze połączenie z własną duszą, radość.

·         Dana osoba lepiej sobie potem radzi z innymi problemami wynikającymi z działania podświadomości i własnymi zachciankami ego.

·         Zwiększa się odporność na niedosyt czegoś, na brak czegoś – czegokolwiek

·         Nie walczymy z nałogiem. To w ogóle nie polega na walce.

·         Dana osoba nie musi sobie odmawiać palenia, bez odmawiania sobie. Nie musi siebie głodzić, nie musi cierpieć, aby się od tego uwolnić. To nie polega na silnej woli, ani na walce z nałogiem, Nie walczymy tu z nałogiem. Zalecane dla osób, które nie mają silnej woli. Zalecane dla osób, które lubią się zaciągać. Chcesz, to się zaciągaj, ale skup się na odczuciach, na ciele.

·         Brak powrotu do palenia, bez nawrotów – nie wraca się ani za tydzień, ani za miesiąc, ani za rok, ani za dziesięć lat. Nie do uwierzenia?

·         Nie następuje osławione przytycie, nie tyje się potem, bez przytycia. Po prostu nie ma przytycia. Nie do uwierzenia?

·         Nie powstaje nowy nałóg w zastępstwie starego, np. nie zajadamy teraz cukierków, nie używamy papierosów elektronicznych, nie musimy zapić to wódką, itp. Nie ma uzależnienia od kogoś, czy od czegoś.

·         Nie stosujemy żadnej hipnozy, która robi coś za człowieka, a on często nawet nie wie co dokładnie, nie ma kontroli co mu jest wstawiane w głowę, co to robi z działaniem jego podświadomości i czy rzeczywiście

·         Nie stosujemy żadnej specjalnej diety, czyli odżywianie może być takie jak poprzednio, bez zmian. Ważne tylko, aby nie łączyć jedzenia z paleniem, nie palić w trakcie jedzenia, czyli w danym momencie albo jesz, albo palisz. Tym bardziej nie w towarzystwie.

·         Nie ma potrzeby stosowania żadnych ziół, ani zabiegów wodoleczniczych, masaży itp.

·         Nie używany żadnych środków do szprycowania się, żadnych cudownych tabletek, które nie wiadomo co robią

·         Żadnych zastępczych substancji

·         Praktycznie brak negatywnych skutków ubocznych.

Wady metody (oczywiście, że są):

·         Nie trwa to pięć minut. To nie hipnoza, że pójdziesz na jeden seans i sprawa załatwiona. Zresztą hipnozy absolutnie nie polecamy, bo to zastępowanie i programowanie, a wcale nie podnosi samoświadomości siebie. Zatem, trzeba na to poświęcić czas, nie popędzać siebie w tej metodzie. To może trwać ileś tygodni. Jeśli ktoś intensywnie palił, to proces może zająć dwa, trzy tygodnie, może cztery. Jeśli palił okazjonalnie, to będzie to znacznie dłuższy proces i może trwać ileś miesięcy, ale nawet tu warto w taki sposób do tego podejść, bo podnosi to świadomość siebie, co skutkuje pozytywnie także i w innych dziedzinach życia.

·         Nie można w towarzystwie palić, trzeba odejść i zrobić to w odosobnieniu. Dla niektórych osób może być to nie do przyjęcia, że nie może wyciągnąć papierosa, że musi przerwać na ten czas rozmowę, ale tak. Tak właśnie – przynajmniej w tej metodzie – musi być. Musi przerwać rozmowę, odejść gdzieś, gdzie będzie sam, a nie że inni będą mu kibicować lub się naśmiewać i w samotności zapalić tego papierosa, skupiając się na odczuciach, nie rozmyślać o przerwanej miłej rozmowie, a w razie problemów silniej skupić się na ciele, na ręce, na wdychaniu. Dopiero po spokojnym zakończeniu osoba ta wraca do towarzystwa i kontynuuje miłe spotkanie. Czy da się to zrobić? Jeśli tak, to to samo dotyczy czytania gazety, przeglądania czegoś w komputerze, a nawet spaceru z psem.

·         Nie mogę sobie planować palenia. A tak, rzeczywiście. To najgorsza rzecz jaką można zrobić, to coś czego musisz się pozbyć, czyli nie dopuszczać do planowania palenia. Po prostu zapal, gdy poczujesz silną potrzebę, silne parcie, to wszystko, ale bez planowana. Nigdy nie uwolnisz się prawdziwie, wewnętrznie od palenia mówiąc sobie – od jutra będę mniej palił, od jutra pierwszego zapalę o 12, a potem będzie coraz mniej, jutro rzucam palenie. Nawet jeśli twój plan zadziała, to odbędzie się to wtedy bardzo dużym kosztem, a w taki sposób rzucone palenie przeniesie się na inne sfery życia i w rzeczywistości zamiast zyskać kontrolę nad sobą – stracisz ją, bo kto wydał rozkaz rzucenia palenia, jaka istność w nas wpadła na ten genialny pomysł i komu tak chętnie zaufałeś w sobie? Hmm? Jeśli to w ten sposób się odbyło, to tylko wzmocnione zostało nasze ja, a to będzie skutkować w innych sferach życia. Czy dobrze? Sam się przekonaj, sprawdź to.

·         Nie można się chwalić wszystkim na około – słuchajcie właśnie rzucam palenie taką dziwną metodą, ciekawe czy to da efekt. Możesz mówić, ale nie przywiązuj się do tego, bo da to odwrotny skutek. Nie nastawiaj innych na kibicowanie tobie. To wcale nie pomaga. Najlepiej zrób to sam, w końcu to przede wszystkim tylko twoja osobista sprawa. Po co mieszać w to innych. Niech zobaczą efekt już po czasie. Wtedy można im opowiedzieć. Jeśli zaś z góry ich nastawiasz, to będziesz mieć od tego presję, obciążenie, ich zerkanie i komentarze. Po co ci to.

·         Można wymyśleć jeszcze wiele wad, jak choćby:

o   Nie mogę czytać, gdy palę – częściowo prawda. Przerwij czytanie, odłóż książkę lub czasopismo, zapal i… wróć do miłej lektury. Czytać możesz wtedy dalej. Da się zrobić?

o   Nie mogę zapalić na spacerze – nieprawda. Możesz zapalić, tylko trzeba na ten czas przestać chodzić, usiąść, zapalić i… można kontynuować jakże wspaniały spacer. Jednak lepiej jest w ogóle nie planować zapalenia na spacerze, nie łączyć jednego z drugim. Czyli pal, gdy poczujesz takie silne ciągnięcie, ale nie planuj palenia ani tu, ani gdzieindziej, ani o żadnej godzinie.

o   Nie mogę wchodzić w miłe rozmyślania podczas palenia – a to prawda. Albo palenie, albo rozmyślanie. Zatem, nie udawaj się w super intymne miejsce, aby sobie zapalić i jeszcze tam rozmyślać jak by to było cudownie to i tamto. Dla tych osób, co mają takie swoje ulubione miejsce, taki kącik, to dobrze jest przeorganizować to, aby sobie nie umilać palenia, albo inaczej mówiąc, aby palenie nie służyło umilania sobie rozmyślań i zagłębiania się w świat wyobrażeń. Generalnie nie ułatwiaj sobie palenia. Pal, ale nie szukaj zbytnich wygód. Z wygodami będzie ciężko uwolnić się od tego, a przecież chcesz. Po prostu zmień miejsce, a najlepiej zmieniaj miejsca, a najlepiej w ogóle nie przywiązuj się do miejsc, do momentów, do pory o której palisz.

o   Czynność palenia zajmie mi tutaj znacznie więcej czasu w ciągu dnia, a ja nie mam czasu – nieprawda. Owszem, gdy zaczynasz pierwsze palenie tą metodą, to to pierwsze zapalenie będzie trwało znacznie dłużej niż poprzednio ci zajmowało. Jednak paląc w ten sposób już pierwszego dnia zmniejszy się ilość wypalanych papierosów dziennie. Nawet pierwszego dnia może się okazać, że łączny czas jaki przeznaczyłeś na palenie jest mniejszy. Zaś w kolejnych dniach będziesz coraz mniej czasu poświęcał na palenie. W rzeczywistości poprzednio marnowałeś swój czas na to myśląc, że jak będziesz to robi ć w pospiechu i przy okazji czegoś, to zaoszczędzisz swój cenny czas. Większość ludzi tak myśli, ale spróbuj zrobić inaczej i zobacz wtedy. 

 

Zawsze musisz ponieść jakiś koszt, aby gdzieś dojść, czy od czegoś się uwolnić. Tak samo przy rzucaniu palenia. Kwestia oceny i zrozumienia jakim kosztem ma się to odbyć i co na koniec uzyskuję. Czy wychodzę z tego wzmocniony duchem, czy też osłabiony, kaleki, z jakimiś wstawkami i implantami? Koszt musisz ponieść, ale możesz też wiele przy okazji zyskać, co może się przydać w innych aspektach życia. Nie traktuj palenia jak twoje przekleństwo. Potraktuj je jako wspaniałą okazję do przejścia pewnej przygody, do zrozumienia czegoś, do poznania siebie, do wzmocnienia siebie wewnętrznie, tak aby lepiej radzić sobie w innych sprawach, bo przecież na tym twoja przygoda z życiem się nie kończy i nie myśl sobie, że rzucenie palenia jest odfajkowaniem. Jakąkolwiek metodę byś obrał, jakiekolwiek podejście, to będzie to miało dalsze reperkusje w życiu. Kwestia jest tylko – jaki to będzie miało dalszy wpływ. Poczytaj to tu, to tam, przemyśl i wybierz sam.

Opisane to zostało w skrócie. Prawdopodobnie samemu trudno będzie to komuś zastosować, choć metoda jest dość prosta. Wymaga jednak nauczenia się jak dokładnie palić i co to znaczy skupić się na odczuciach. To jest tu sednem sprawy. Dlatego, jako Fundacja prowadzimy warsztaty rzucania palenia papierosów dla osób indywidualnych, jak i dla firm, dla ich pracowników. Zobacz: Warsztaty duchowe

 Na zajęciach uczymy jak to robić, pokazujemy co to znaczy skupienie na odczuciach, a widzenia duchowe pomagają w całym procesie. Jest to wtedy o wiele skuteczniejsze. Jest to też łatwiejsze do przeprowadzenia na wyjeździe, w oderwaniu od codziennych spraw oraz w gronie osób, którzy także chcą się od tego uwolnić i mają podobny problem. Poza tym jest wtedy dużo radości i pogody ducha. Zapraszamy.

Jeśli jednak nie chcesz nigdzie wyjeżdżać, nie masz na to czasu, ani dodatkowych pieniędzy, to możemy taki proces pilotować zdalnie. Patrz:  Warsztaty zdalne, przez internet

Możesz też to zrobić sam, bez nas, jeśli uważasz, że wszystko już wiesz. Po to jest ten artykuł, aby się tym podzielić.

Artur Zgadzaj  www.widzenia.com

Fundacja Widzenia duchowe

 

P.S.

Powiązany z tym jest także wcześniejszy artykuł z dawnych lat napisany wiele lat temu przez Artura i zamieszczony przez INDYGO na Astral Dynamics, który ona prowadzi. Artur poznał INDYGO, gdy zajmował się kiedyś snami i INDYGO z uprzejmości zamieściła wtedy ten pierwotny artykuł. Bardzo dziękuję INDYGO za to oraz za fakt, że to nadal jeszcze jest i nie zostało skasowane. Trochę infantylny ten dawny artykuł i z błędami, ale jest i pokazuje, że to już wcześniej było i zaistniało oraz miało praktyczne i skuteczne zastosowanie.

Teraz, poprzez widzenia duchowe i nasze głębokie wnikanie w aspekty psychologiczne człowieka rozumiem to o wiele lepiej i możemy taki proces dla kogoś przeprowadzić sprawniej uzupełniając to właśnie o widzenia duchowe, co świetnie wspomagałoby ten proces. Byłoby łatwiej i szybciej, zwłaszcza że metoda niby prosta, ale jest wiele niuansów, wiele kwestii powiązanych.

Ten stary, pierwotny artykuł jest w dwóch miejscach:

1.   Bezpośrednio na stronie Astral Dynamics:    Rzucanie palenia – Astral Dynamics

2.   Na Wordpress.com ktoś potem skopiował:    Rzucanie palenia – metoda Astral Dynamics

Jednak to nie jest żadna metoda Astral Dynamics i nie przez nich opracowana. Ktoś to tak nazwał na Wordpress myśląc, że jestem ich przedstawicielem, ale nie jestem. Metody tej nie zamierzam w żaden sposób nazywać, gdyż łączy się z wieloma rzeczami, ale skrótowo można powiedzieć, że oparta jest na samoświadomości.

Patrz:  Artykuły o tematyce duchowej