Pozytywne myślenie

 

To modne od jakiegoś czasu. Skąd się to wzięło? W pewien sposób było od tysięcy lat, tylko że poprzednio było to inaczej określane. Tak prawdę mówiąc to stara sprawa - znali to już jaskiniowcy. To nic nowego, to stara śpiewka, powtarzana miliony razy, w kółko od nowa z nadzieją na lepsze życie.

Dawniej wyglądało to tak:

·         upoluję tego jelenia, trafię go, dam radę, musi mi się udać, przyniosę go na obiad, będziemy mieć skórę, będziemy mieli co jeść przez kilka dni, nakarmię dzieci, moja kobieta będzie zadowolona

·         podbijemy ich, najedziemy ich obóz, najedziemy ich kraj, złupimy dobytek, podbijemy ziemie, weźmiemy ich kobiety, a buntowników nadziejemy na pal – jesteśmy wielcy, jesteśmy niepokonani, damy radę, nasz bóg nam sprzyja, damy na ten cel ofiary z krwi

Teraz wygląda to tak:

·         uzbroimy się, będziemy mieli rakiety, będziemy mieli czołgi, okręty podwodne i śmigłowce – nikt nam nie podskoczy, inni będą czuli respekt, dziesięć razy się zastanowią, zanim nas zaatakują

·         zbudujemy lepsze komputery, będą za nas myśleć i rozwiązywać skomplikowane problemy, stworzymy sieć neuronową, taką samouczącą się, a komputery będą dyskutować o miłości i moralności. One nam pomogą, one nam wskażą kierunek, one nam powiedzą co mamy robić i po co mamy żyć.

·         zbudujemy lepsze rakiety, takie załogowe. Polecimy w kosmos, podbijemy planety, złupimy Księżyc, splądrujemy Marsa, weźmiemy na hol asteroidę i wyssiemy ją do dna

·         powiemy rzekom jak mają płynąć, bo one biedne nie wiedzą gdzie płynąć. Pomyliły się, one źle płyną. My lepiej wiemy, że nie do morza mają płynąć, tylko na nasze pola – postawimy zapory na rzekach, skierujemy koryta rzek na pustynie, będziemy mieli więcej bawełny, więcej warzyw, więcej jabłek

·         weźmiemy krowy, świnie, kury i co tam jeszcze tylko się rusza. Zamkniemy to w boksach, będziemy to karmić, a potem to zarżniemy i zjemy, bo świnia nie wie po co istnieje, bo krowa nie wie po co istnieje, bo kura nie wie po co istnieje – my im powiemy po co mają istnieć – aby napełnić nasze brzuchy. To jest ta ich misja, to jest ich sens istnienia. Pokażemy im to palcem, o nie przepraszam, pokażemy im to kijem, o nie przepraszam, pokażemy im to paralizatorem i one od razu będą już to wiedziały

·         cała przyroda żyła przez tysiące i miliony lat zupełnie bez celu, zupełnie bez sensu, a teraz dzięki nam przynajmniej wie po co - aby nas zaspokajać, nasze nienasycone apetyty, ambicje i niepohamowanie. Ma nam służyć, ma stać się nam podległa.

A jak to wygląda u porządnych osób pragnących dobra na co dzień, dla siebie, rodziny, sąsiadów? U takich dobrych, zwykłych ludzi:

·         dam radę znaleźć dobrą pracę dla siebie, aby się nie przemęczać, dobrze zarabiać, mało pracować i mieć dużo urlopu, aby szef był fajny, aby były wyjazdy integracyjne, aby wszyscy się lubili

·         kupię dzisiaj coś fajnego na obiad, znajdę coś dobrego

·         kupię na Mikołaja super prezent, muszę znaleźć coś wyjątkowego, dam radę, to będzie coś. Pójdę jeszcze do tamtego sklepu. Tam musi być coś takiego, co szukam. Jeszcze tę galerię odwiedzę. Nie wrócę z pustymi rękoma.

·         ubiorę się ładnie. Muszę zrobić wrażenie, to moje pierwsze spotkanie

·         porozmawiam z koleżanką, przekonam ją jakoś do tego

·         porozmawiam z kolegą, na pewno się na to zgodzi

·         coś zrobię dla innych ludzi, to mnie polubią i dadzą mi łapkę w górę. O jak fajnie!

·         mam uzbieraną kasę, to wreszcie kupię mój wymarzony samochód, będę nim jeździć i jeździć

·         chcę zrobić karierę, marzę o tym – dam radę, postaram się, pouczę się, zrobię wrażenie

·         tamta dziewczyna mi się podoba – poderwę ją, zakręcę się koło niej, będzie moja

·         tamten chłopak jest super, musi być mój, on lubi takie ubranie, takie włosy, taki makijaż – już ja się o to postaram, aby był mój. Będę z nim rozmawiać na tematy, jakie on lubi, choć ja nie zawsze.

·        założę rodzinę i będziemy mieli dom lub ładne mieszkanie, będziemy się wspierać. Zabezpieczę się na przyszłość, na starość i na śmierć – śmierć mnie nie zaskoczy. Będę przygotowany. Wszyscy będą mnie wspierać. Będę mieć piękny nagrobek i napis że to ja, aby się nie pomylić i kwiaty na nim - ach jakie to piękne, wzruszyłem się

 

A jak to wygląda u osób uszlachetnionych, bardzo wrażliwych, zajmujących się wzniosłym rozwojem pseudo-duchowym:

·         muszę mieć więcej energii. Będę ćwiczyć jak ją okiełznać, jak ją do siebie zagarniać, jak ją wyssać z brzozy, z kamienia, z ziółek i z czego się tylko da.

·         będę się dobrze odżywiać. Same zdrowe produkty, bez chemii, naturalnie wytworzone. Będę jeść regularnie, aby nakarmić moje ciało i mój umysł, aby nie mieć pustki w umyśle. Boję się tej pustki, ale zapełnię ją wszystkim co najlepsze. Nie lubię ssania w żołądku, ale zaraz dam mu pięknie udekorowany posiłek, biały obrus i kwiaty na stole. Już mi się robi ciepło na żołądku.

·         będę wprowadzać w umysł same dobre myśli, a złe wygonię precz. Będę myśleć o świetle, o aniołach, o miłosierdziu, o tym że jestem dobry i szlachetny, że się nie złoszczę, nie gniewam, wybaczam, miłuję szczerze wszystkich, nie przeklinam. Jak pojawi się zła myśl, to zaraz ją zastąpię dobrą, już ja będę wiedział jaka to jest dobra, a która jest zła.

·         nie dam się złym myślom, nie dam się złym nastrojom, nie dam się złej energii i zaraz przywołam dobrą energię. Zastąpię jedno drugim.

·         jak będę smutny – to wprowadzę w to miejsce radość. Pojadę na jakiś obóz i będziemy tańczyć przy ognisku i śpiewać la, la, la.

·         będziemy wysyłać na Ziemię dobre myśli, aby był pokój na Ziemi. Będziemy medytować. Ogarniemy Ziemię miłością, a ludzie będą się kochać – już to widzimy, ależ to piękne

·         namalujemy obraz duchowego przewodnika. Będzie miał piękne, długie, blond włosy, a oczy takie niebieskie, miłujące, rozanielone i będzie w takich promieniach świetlnych, a cały ten obraz będzie wprost przesycony kolorami, boskimi kolorami, bajecznymi kolorami. Jak ludzie zobaczą taki obraz, to zaraz przybiegną na nasze zajęcia. Zlecimy to jakiemuś artyście, już on coś doda od siebie, aby obraz był zniewalający, taki hipnotyzujący.

·         poszukam bratniej duszy. Nie, jeszcze lepiej – poszukam bliźniaczej duszy, z którą będę żyć w idealnym związku. Żadnych kłótni. Nie ma innego zdania. On lubi to co ja, on myśli tak jak ja, on czuje to samo co ja. Ta bliźniacza dusza jest, gdzieś jest, ona się gdzieś ukrywa, ale ją znajdę, już serce mi pika na tę myśl radosną.

 

Czy pozytywny obraz jest z czymś związany, czy też istnieje niezależnie, jakby sam w sobie?

Powiedzmy, że ktoś odczuwa ból w kręgosłupie. Widzi, jak inni młodzi i sprawni lekko się poruszają i powstaje w nim myśl, marzenie, aby nie było tego bólu, aby móc znów swobodnie chodzić, siadać i leżeć i jak to byłoby miło nie czuć bólu. Zatem obraz tej lekkości jest pewnym przeciwieństwem odczucia bólu, że nie może chodzić, a chciałby chodzić, że nie może siedzieć wyprostowany, a chciałby normalnie siedzieć itd.

Drugi przykład. Ktoś wstaje rano i czuje się fatalnie, głowa ociężała i boli. Mówi sobie – muszę sobie zrobić kawę, bez tego nie mogę funkcjonować. Idzie do kuchni, pije gorącą kawę i od razu czuje się lepiej. No, teraz mogę iść, mogę jechać do pracy. Czyli było niemiłe odczucie i zostało ono przykryte miłym odczuciem wypijanej kawy. Kolejnego dnia, gdy będzie złe samopoczucie, to od razu dana osoba pomyśli o kawie, nawet w ciągu dnia, nie tylko rano. W końcu dochodzi do tego, że w ogóle nie może funkcjonować bez kawy. Kawa kojarzy się z miłym odczuciem, jako przeciwieństwo ociężałości, bólu głowy, osłabienia. Jedno staje się związane z drugim. Kawa sama w sobie nic nie znaczy, ale w powiązaniu ze złym samopoczuciem – staje się dla nas bardzo ważna.

Trzeci przykład. Ktoś ma dom. Ma w nim cenne rzeczy, a słyszał, że dom może być okradziony. Ma w umyśle obrazy, co by było, gdyby stracił samochód, komputer, telewizor, pieniądze z szafy, uszkodzone meble, pobita porcelana, strach domowników, wyważone drzwi. Ma te wszystkie obrazy w umyśle i mówi sobie – nawet nie chcę sobie wyobrażać co mógłbym stracić. Nie chce, ale wyobraża to sobie. Zatem dzwoni do odpowiedniej firmy. Szuka w Internecie, stara się zabezpieczyć, myśli pozytywnie. Kupuje kamery, wymienia drzwi na mocniejsze, zabezpiecza okna, wymienia zamki, nawiązuje umowę z firmą ochroniarską. Uff, czuje się trochę lepiej, ale lęk o dom, o dobytek, o rodzinę ciągle się gdzieś czai. Boi się wyjechać na dwa tygodnie urlopu w roku i zostawić dom bez nadzoru. Lęk go nie opuszcza, choć ma przeróżne systemy zabezpieczeń. Jest na wyjeździe, na plaży, ale łączy się ze smartfona z systemem kamer, przegląda je, upewnia się, że wszystko jest w porządku. Zatem obraz tego, co mogłoby złego stać się z domem jest powiązany z obrazem systemu zabezpieczeń. Oba te obrazy są nierozdzielne.

Czwarty przykład. Ktoś nie może się skupić, jest jakby rozdygotany, ciągle ma jakieś myśli, że coś się nie uda, że straci pracę, że nie będzie miał dość pieniędzy na czynsz i opłaty. Chce przeczytać jakąś książkę, jaką lubi, ale ciężko mu się na tym skupić, bo wchodzą te myśli. Zatem idzie na kurs pozytywnego myślenia. Gdzieś to znalazł w Internecie. Uczy się zastępować złe myśli dobrymi i skupiać na dobrych myślach, jakby wypełniać umysł światłem, uczy się medytacji. Jest trochę lepiej, bo się skupił na pewnych obrazach z pomocą innych osób oraz pewnych technik. Jednak problem życia na granicy finansowej nie zniknął i ciągle daje mu o sobie znać wraz z każdą kolejną opłatą, wraz z przesyłką od listonosza, wraz z mailem o przypomnieniu o płatności. Kiedy chce poczytać tę ulubioną książkę, to przywołuje te ćwiczenia, które nauczył się na kursie. Mówi, że sobie lepiej już radzi, ale te pozytywne myśli są związane z tymi problemami, przecież inaczej po cóż miałby iść na jakiś kurs, gdyby nie te problemy?

Podsumowując - z każdą pozytywną myślą jest powiązana myśl temu przeciwstawna, którą wtedy nazywany negatywną myślą. To tylko nasze przyporządkowanie, bo coś chcemy lub czegoś nie chcemy. To my nadajemy czemuś znaczenie i albo coś wtedy staje się „za” albo staje się „przeciw”.

 

Dlaczego chcemy pozytywnie myśleć i jak działa mechanizm pozytywnego myślenia

1.   Zaczyna się od tego, że doświadczamy czegoś negatywnego, czegoś nieprzyjemnego, czegoś, co jest dla nas niemiłe.

2.   Teraz chcemy się tego nieprzyjemnego pozbyć – usunąć albo zastąpić to czymś miłym, dobrym, czyli jego przeciwieństwem.

3.   Zatem staramy się myśleć pozytywnie, nakręcamy się pozytywnie, aby mieć w umyśle tylko te miłe myśli, te miłe obrazy, a wypchnąć z umysłu i naszych odczuć wszystko co niedobre, usunąć wszelkie niemiłe wrażenia. Nie zajmowalibyśmy się kwestią pozytywnego myślenia, gdybyśmy nie doświadczali problemów, czegoś niemiłego. Inaczej mówiąc – w chwili szczęścia nie prosimy o nic.

4.   Jednak pozytywne myślenie nakręca także te niemiłe obrazy, niemiłe myśli i odczucia, czyli wszystko to, co uważamy za negatywne – ponieważ jedno jest powiązane z drugim. Skupiając się na pozytywnym obrazie, czy jakiejś myśli, to mamy jednocześnie obraz przeciwstawny, gdyż inaczej nie bylibyśmy w stanie zdefiniować co dla nas jest pozytywne, jeśli nie określimy, że to czego nie chcemy jest dla nas negatywne. Ponieważ te dwa przeciwstawne obrazy są ze sobą powiązane i oba są wyobrażeniami sytuacji, zatem skupiając się na pozytywnym obrazie jednocześnie zasilamy także drugą stronę medalu, czyli ten negatywny obraz.

5.   Teraz będziemy musieli doświadczyć tego negatywnego obrazu, negatywnej myśli, czy jakiegoś odczucia, ponieważ w trakcie skupiana na pozytywnym obrazie był też wzmacniany negatywny obraz. Na przykład bojąc się czegoś, to nawet wyobrażając sobie, że się nie boję, to lęk ten i tak jest wzmacniany i będziemy musieli doświadczyć to, czego się boimy i to tym bardziej im bardziej starał się ktoś od tego lęku uwolnić, czy go jakoś zwalczyć, zastąpić odwagą, czyli pozytywnym obrazem siebie odważnego. Często nie doświadczamy od razu tego negatywnego obrazu, który był wzmacniany wraz z pozytywnym myśleniem, ponieważ skupienie na tym pozytywnym przykrywa na ten czas to negatywne, jakby go nie było. Jednak te negatywne obrazy są i wypływają na wierzch, gdy tylko przestaniemy się skupiać na czymś pozytywnym, gdy nie będziemy w stanie 24 godziny na dobę programować się pozytywnie. Wtedy tamto wypłynie w najmniej oczekiwanym momencie. Już wydaje się, że jest dobrze, już wydaje się, że teraz to będzie z górki, tylko lepiej, aż tu masz – nagle wyskakują nieoczekiwane kłody pod nogi, nagle wyrastają problemy, dzieje się jakieś wydarzenie, które wywraca do góry nogami nasze plany. Przywołując pozytywny obraz – wywołujemy wilka z lasu, czyli powiązany z tym obraz negatywnej sytuacji, której nie chcemy, której się boimy. Ktoś mocniej pozytywnie myśli, - to mocniej doświadczy negatywnego tąpnięcia. Dana osoba cieszy się, że mocniej odczuwa pozytywny obraz i miłe odczucia, ale co z tego, skoro za jakiś czas będzie musiała równie silnie doświadczyć niemiłych odczuć, w momentach gdy nie mogło coś być dłużej przykrywane. Czyli są silne pozytywne emocje, ale i silne negatywne emocje i tak w kółko.

6.   Wtedy, doświadczając znów czegoś nieprzyjemnego, niemiłego – powracamy do koncepcji pozytywnego myślenia i kółko się zamyka, zaczynamy cały cykl od nowa. Znów będziemy się nakręcać pozytywnie, znów na ten czas nakręcania się – czujemy się super, jak nowo narodzeni, wszystko się układa, czujemy ulgę. Potem przychodzi kac. Znów musimy odczuć te wszystkie negatywne rzeczy, które są odbiciem miłych wyobrażeń i tak kręcimy się w kółko, wciąż od nowa i od nowa ten sam cykl. W rzeczywistości nic nie posunęliśmy się do przodu, a jedynie myślimy, że się rozwijamy, a to wcale nie jest rozwój. Cóż z tego, że nauczyliśmy się lepiej przykrywać złe myśli dobrymi, skoro to nadal jest przykrywanie i nadal doświadczamy walki dobra ze złem, doświadczamy różnych niemiłych sytuacji, a nad ich pojawianiem się nie sposób zapanować.

W ten sposób dana osoba nic do przodu się nie posuwa. Wydaje jej się tylko, że się rozwija duchowo, a w rzeczywistości kręci się w kółko, wokół swojej własnej osi.

W ten ruch dookoła człowiek włada dużo wysiłku, ponieważ jest tu tarcie i musi pokonywać opory. Dana osoba im bardziej chce pozytywnego świata dla siebie, tym bardziej odczuwa negatywne myśli, obrazy, przeżycia, odczucia. Zatem usilnie z tym walczy, aby to przykryć, zastąpić czymś pozytywnym. Cały ten ruch dookoła generuje ogromne tarcie, walkę i stratę energii. To dlatego ludzie mówią, że potrzebują dużo energii, ciągle więcej energii, aby zwalczyć te negatywne myśli, ale cóż z tego, skoro to jest kręcenie się w kółko i jest to nieskuteczne.

Człowiek wtedy jest zmęczony. Zmęczony całym dniem, zmęczony pracą, zmęczony życiem, zmęczony użeraniem się z czymś, zmęczony walką o dobro, zmęczony samym sobą, zmęczony walką z żoną o dzieci, zmęczony walką na poglądy, zmęczony walką o swą pozycję, zmęczony walką o swe dobre imię.

Ten ruch dookoła generuje ogromne tarcie. Poruszanie się po nim wymaga ogromnej energii i wysiłku.

Ufff. Po co to nam do szczęścia? Czy rzeczywiście od takiego ruchu jesteśmy bardziej szczęśliwi? To jest to szczęście, do którego tak dążymy?

 

Schemat działania pozytywnego myslenia (diagram) 

Rysunek 1:      Schemat działania pozytywnego myślenia (diagram)

Oznacza to kręcenie się w kółko, ponieważ usuwanie lub zastępowanie złych myśli i obrazów zasila je, gdyż są one powiązane z pozytywnymi myślami. Każde skupienie na tym, aby się czegoś pozbyć wzmacnia to poprzez danie temu uwagi, zaś skupienie tylko na pozytywnym obrazie nie rozwiązuje tego problemu, gdyż ten pozytywny obraz jest sam w sobie powiązany z negatywnym obrazem - inaczej nie wiedzielibyśmy co jest dla nas pozytywne, co uważamy za pozytywne i dlaczego. Schemat ten pokazuje jak próbujemy sobie poradzić z negatywnymi myślami, odczuciami i obrazami, ale jest to nieskuteczne, gdyż w kółko wracamy do punktu wyjścia, a zmieniają się jedynie formy odczuwania tego negatywnego i pozytywnego, a nie sama istota. Sam proces się nie zmienia od tysięcy lat i w tym sensie kręcimy się w kółko, a jak były wojny, tak są nadal, jak była agresja, tak jest nadal, jak był lęk o przyszłość i bezpieczeństwo, tak jest nadal. Nic nie posunęliśmy się do przodu, choć mamy komputery i rakiety. Jednak nie zmieniliśmy wewnętrznego podejścia do tego co nas spotyka – nadal uważamy, że trzeba z tym walczyć, że trzeba coś z tym zrobić, że trzeba się tego pozbyć, zastąpić to czymś, przykryć. No i walczymy. Do czego nas to prowadzi? Gdzie jesteśmy po tych tysiącach lat rozwoju ludzkości? Chcemy, aby nadal wszystko było po staremu, co najwyżej wygenerujemy nową generację robotów, ale schemat radzenia sobie z czymś nieprzyjemnym jest ten sam. Nic się nie zmieniło od czasu epoki kamienia łupanego. Nadal obracamy się w świecie wyobrażeń. Cóż z tego, że bujnych, że się nimi chełpimy, jaką to mamy bujną wyobraźnię, ale to nadal są wyobrażenia. Nie wyszliśmy poza to. Myślimy, że pożądanymi wyobrażeniami da się zwalczyć te niemiłe wyobrażenia i one w ten sposób znikną, że jedne zastąpimy drugimi i po sprawie, że jesteśmy wielcy i damy radę. Nie wyszliśmy poza to. Nie widzimy, że wyobrażenia są ze sobą powiązane. Chcemy myślą zwalczyć inne myśli, które zresztą sami wygenerowaliśmy. Czy zmienił się ten schemat?

1. Odbieramy niemiłe wrażenia, odczucia, obrazy, te negatywne

2. Chcemy coś z tymi niemiłymi wrażeniami zrobić i pozbyć się ich

3. Staramy się pozytywnie zadziałać – usunąć niemiłe albo zastąpić je pozytywnym odpowiednikiem, czymś miłym

4. Jest miło, jest ulga, ale to nie trwa wiecznie. Nie możemy utrzymać nieustannego programowania się. Przykrywane obrazy zaczynają wychodzić. 

 

 

Czy musimy pozytywnie myśleć, aby być szczęśliwym? Czy musimy ciągle coś przestawiać, aby mieć szczęście?

Ludzie się męczą i bardzo trudzą – aby było lepiej, aby było bezpieczniej, aby się zabezpieczyć, aby nie doświadczać bólu, głodu, cierpienia, smutku, odrzucenia, bezdomności.

Czy poczujemy się bezpiecznie, gdy wszystkie zwierzęta przestaną już swobodnie wałęsać się bez celu po Ziemi, tylko ładnie w boksach maszerować na rzeź?

Podzieliśmy myśl na dobrą i złą. Czy jesteśmy dzięki temu bardziej szczęśliwi, czy też musimy tylko bardziej walczyć z tym wszystkim nie mogąc zaznać spokoju, czując przeróżne formy zagrożenia, lęk o byt, lęk o jutro, nie mogąc się skupić na poważnych rzeczach, szukając wszelkiego rodzaju rozrywek, byleby uciec od zmór negatywnych myśli i obrazów, które nieustannie staramy się spychać. Czy obserwowaliśmy uważnie co dzieje się w momencie zasypiania, jakie myśli przychodzą i jak staramy się utrzymać w umyśle dobre myśli, a te niezbyt miłe i tak wchodzą? Albo odwrotnie, czyli przed snem zagłębiamy się w miłe myśli, jakieś wizje i przygody, aż w końcu których z tych wątków tak nas wciąga, że tracimy świadomość i zasypiamy.

Boimy się tych złych myśli, tych niemiłych obrazów i odczuć. A co by było, gdybyśmy nie próbowali tych myśli czymś przykryć, nie próbowali ich zastąpić jakąkolwiek lepszą wersją, gdybyśmy przestali walczyć z tymi myślami i szukać lepszych dla nich wariantów?

A co dalej – nie da się tutaj pokazać. To tylko pytania i wstępne pokazanie jak działa nasz umysł, jak działają myśli i wyobrażenia. Aby głębiej to zrozumieć i wiedzieć co z tym zrobić - to trzeba zobaczyć, odczuć i zrozumieć zasady. Temu służą nasze zajęcia z widzeń duchowych. Można wtedy zobaczyć dla siebie pewne rozwiązania. Nie sposób tutaj podać instrukcji krok, po kroku jak się rozwinąć. Nie da się tego zrobić w 5 minut, czy nawet w kilka zajęć.

 

Patrz druga część:       Pozytywne myślenie - uzupełnienie

Artykuły powiązane:    Zła energia, dobra energia    oraz   Te myśli

Zobacz także:             Listy do przyjaciela  (w tym list do samobójcy lub na YouTube)

 

Artur Zgadzaj, 2017.10.25   www.widzenia.com


Patrz:  Artykuły o tematyce duchowej