Pozytywne myślenie (uzupełnienie)

 

Patrz pierwsza część:   Pozytywne myślenie

Nie uczą nas jak być z nieprzyjemnymi myślami, z nieprzyjemnymi sytuacjami, tylko jak od tego uciec, jak to zastąpić czymś miłym, jak się tego pozbyć.

Pozbyć się nie można, ponieważ każda myśl miła jest powiązana ze swym przeciwieństwem, z odpowiednią myślą niemiłą i odwrotnie, ponieważ każda myśl niemiła jest powiązana, z odpowiednikiem miłym. Nie można z tej pary miłe-niemiłe pozostawić tylko jedną część, np. samo miłe. Zawsze, prędzej, czy później, ten drugi element w jakiś sposób wypłynie, co najwyżej w nieco zmienionej formie, co najwyżej poprzez inne powiązane myśli, które uważamy za niemiłe. Tak, może wypłynąć poprzez inne niemiłe myśli, ale zawsze to, co jest "usuwane" jako niemiłe powróci i to często nieoczekiwanie, zaskakująco, jak to ludzie mówią - złośliwie. Nie ma tu żadnej złośliwości, ani żadnej kary - po prostu jedno jest powiązane z drugim.

To tak, jak medal. On zawsze ma dwie strony, zawsze są dwie strony danego medalu. Strona która jest bardziej oficjalna, na którą najpierw chce się patrzeć, zwana potocznie "awers" oraz ma tę mniej oficjalną, na którą patrzymy potem, czyli "rewers". Medal zawsze ma dwie strony, co najwyżej możemy na tę drugą nie chcieć patrzeć, ale on jest.

Zobacz dokładniejszy opis tutaj:   https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Awers_i_rewers

Podobnie jest z kartką papieru – ona zawsze ma dwie strony. Oczywiście człowiek, jak to człowiek będzie na rzęsach stawać, aby zrobić w końcu tak, aby papier miał jedną stronę, jakoś tak go powykręcać, aby choć było wrażenie, że jest tylko jedna strona. Tak powstała słynna wstęga Möbiusa, patrz tutaj:   https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Wst%C4%99ga_M%C3%B6biusa

Zatem, w takiej wstędze owszem, jak będziesz wodził palcem po jednej stronie, to po przesunięciu tym palcem dalej okaże się, że jest się na drugiej stronie, że jest to ciągle jedna i ta sama strona. Jest wrażenie, że jest jedna strona, ale to nie prawda. To tylko sztuczka umysłowa, zabawa intelektualistów, fajny gadżet nic ponadto. Owszem wrażenie jednej strony jest, ale cóż z tego, skoro każdy fragment tej wstęgi ma ciągle dwie strony. Wystarczy rozciąć kawałek wstęgi w poprzek, aby się o tym przekonać. Każdy kawałek papieru tej wstęgi nadal ma dwie strony. Jako budulec, jako papier – ma dwie strony i to nie podlega dyskusji. Można jedynie tworzyć twór poskręcany, posklejany, aby ten fakt jakoś ukryć i jeszcze do tego tworzymy opisy matematyczne i wzory, które mają to usankcjonować. Tak robimy z naszymi myślami – kombinujemy jak to ukryć.

Podobnie my robimy z niemiłymi myślami. Próbujemy je przykryć, schować, zakręcić tak, aby mieć wrażenie, że ich nie ma. Cóż z tego, że jesteśmy z siebie dumni, że potrafimy jakąś sztuczką tak zakręcić, tak zamotać myślami, uczuciami i sytuacjami, np. tzw. pozytywnym myśleniem, że mamy potem wrażenie, że się pozbyliśmy tych niechcianych myśli, ale one są i prędzej, czy później wypłyną. Nie pomogą tu żadne sztuczki, ani żadne wrażenia, że tego nie ma, że to zniknęło.

Jeszcze raz przyjrzyjmy się dlaczego myśli niemiłe są powiązane z miłymi, że jest to nierozdzielne, jak dwie strony czegoś, jak kij, który zawsze ma dwa końce. To, że zawsze do myśli niemiłej jest odpowiednik miły, zaś do myśli miłej zawsze jest odpowiednik niemiły wynika z tego jak ta myśl powstała, jak się ukształtowała, dlaczego została uznana za miłą. W momencie tworzenia myśli, zawsze mamy od razu dwie strony tej myśli - wariant lepszy i wariant gorszy. Gdy określasz coś jako przyjemne, to od razu jest obraz przeciwieństwa do tego, inaczej nie mógłbyś zdefiniować, że to jest dla Ciebie przyjemne, czyli od razu masz obraz nieprzyjemnego odpowiednika.

Weźmy przykład. Powiedzmy, że jesz zupę. Załóżmy, że stwierdzasz, że jest ona smaczna, ale skąd wiesz, że jest ona smaczna, nie mając w pamięci obrazów sytuacji, gdy jadłeś inne zupy i były one niesmaczne, wykręcały ci buzię. Zatem, ta zupa nie wywołuje tych niemiłych odczuć i stąd stwierdzisz, że jest smaczna. Ten proces myślowy jest szybki i powiesz, że niczego nie przemyślałeś w umyśle, że nie przywoływałeś w pamięci obrazów tamtych poprzednich zup. Nie musiałeś ich przywoływać, one się same pojawiają wraz z tym, jak zaczynasz określać jaka jest zupa ta, którą właśnie jesz teraz. Gdybyś nie starał się określić smaku tej zupy, nie próbował tego nazwać, tyko jadł w milczeniu przyjmując tę zupę po prostu taką, jaka jest, to obrazy porównania nie zostałyby przywołane. Zaś chcąc określić smak tej zupy, np. aby głośno wyrazić komplement dla gospodyni, która ją przygotowała, to siłą rzeczy, czy chcesz, czy nie chcesz zostaną przywołane obrazy niemiłych smaków, smaków innych zup. Mówiąc, że ta jest smaczna - musisz porównać to z innymi zupami, z innymi gospodyniami. Inaczej ten komplement nie miałby dla tej gospodyni żadnego znaczenia, jeśli nie mogłaby się poczuć lepiej, poczuć że jest lepsza od wielu innych gospodyń. Tylko wtedy będzie to komplement. Zaś ty, po co mówiłeś, że ta zupa jest smaczna, po co w ogóle ten komplement, co chciałeś przez to osiągnąć? Czyż nie mogłeś po prostu zjeść w ciszy, w milczeniu, takie jakie to jest? Po co w ogóle ten komentarz do tego, co robisz w danym momencie? Czyż nie widzimy, że wraz z każdym takim komentarzem - będziemy musieli doświadczać obu stron medalu, a nie tyko jednej, że nie da się wówczas doświadczać tyko pozytywnych rzeczy. Komentując życie, komentując co robisz w danym momencie, komentując co robią inni i oplotkowując ich - będziesz musiał doświadczać wszystkiego, co się z tym wiąże. Będziesz musiał przejść przez wzloty i upadki, przez smutek i rozczarowania, przez zdradę i porzucenie, przez ból i cierpienie. Będziesz musiał doświadczać tych przeciwieństw - zachwytów i bolesnych upadków. Czy to jest sens życia? Czy o to nam chodziło? To daje to szczęście?

Zatem, ponieważ nie można usunąć tej drugiej strony medalu, tych niemiłych myśli, to człowiek próbuje choćby to przykryć, zastąpić czymś, aby choć mieć wrażenie, że tego nie ma i.... zostaje z czasem znawcą od przykrywania, od usuwania w cień, czyli znawcą pozytywnego myślenia, pożal się coś tam.

Cóż z tego, że to przykryjemy, zastąpimy czymś innym miłym, skoro to nadal w nas jest, jak cierń.

Nie uczą nas jak być z niemiłymi obrazami, jak je obserwować, aby nie miały mocy szarpania nami. Nie uczą nas tego, praktycznie nikt tego nie robi, lecz prawie wszyscy skupiają się na tym jak te myśli złe, po prostu te niemiłe, jak je zepchnąć, wepchnąć, usunąć, zniszczyć, zmiażdżyć, wdeptać w ziemię, wysłać w kosmos, potępić na tysiąc sposobów i opisać w encyklopediach, nazwać. Potępienie niemiłych myśli nic kompletnie nie da, tylko zamota sprawę, tak że trudniej potem zobaczyć istotę rzeczy. A jeśli nie da się ich zniszczyć, bo się nie da, to są całe szkoły nauki zastępowania jednych myśli drugimi, takim jakby lepszym ich wariantem. To są tak zwane szkoły pozytywnego myślenia, po których ludzie wychodzą wniebowzięci, tylko nie wiadomo dlaczego zdarzają się potem nieoczekiwane, zaskakujące zwroty akcji, jakieś małe i duże tragedie, tak bez związku, po prostu los. Mówią, że tak to już jest, że to są okoliczności zewnętrzne, przypadek, niezwiązane zupełnie z tą jego ciężką pracą nad pozytywnym myśleniem.

Nie uczą nas tego, jak być z tym co jest, bez próby przerobienia tego na lepszy wariant.

Zacznijmy od Przedszkola, od piaskownicy. Pani mówi - "Jasiu, dlaczego uderzyłeś łopatką Krzysia. Nieładnie się zachowałeś. Przeproś go teraz." Na to Jasiu stara się dostosować, aby nie było dalszej awantury i ze spuszczoną głową przeprasza Krzysia, ale cóż z tego, skoro w środku nadal jest na to zły, bo Krzysiu rozbił mu wcześniej babkę.

Jaś ma żal do Krzysia i przeprosiny nie Krzysia tylko Jasia - tego nie wymażą. Żal zostaje przykryty i schowany i uczymy się jedynie przykrywać, ale to nadal będzie w nim siedzieć i na pewno da reperkusje w dalszych wydarzeniach życiowych. Jaś nauczony przykrywania będzie robić to przykrywanie w innych sprawach dorosłego życia.

Nie mamy czasu na pobycie, na przyjrzenie się, na spokojne obserwowanie niemiłych odczuć, wrażeń, emocji, myśli i obrazów. Tylko szybko, szybko. Dzieci od najmłodszych lat uczone są jak coś przykryć, jak od czegoś uciec, jak czegoś unikać. Nie jesteśmy uczeni, jak pobyć z niemiłą sytuacją, z niemiłym wrażeniem, z niemiłym obrazem. Tylko szybko uciec, przykryć, zastąpić go czymś. Ten ruch przykrycia powoduje, że jesteśmy kompletnie nieodporni na trudne sytuacje i w razie, jak kogoś to spotka, to bardzo to przeżywa, jak traumę. Gdyby zaś od dzieciństwa uczyć nas, jak chwilę pobyć z niemiłym odczuciem, czy obrazem, z niemiłą sytuacją i nic z nią nie robić, nie robić, aby sobie ulżyć, tyko być z tym, mimo że jest to niemiłe, to wywczas w życiu dorosłym te same sytuacje byłyby dla nas lżejsze, mniej drastyczne, nie odbierane tak, że zaraz trzeba popełnić z tego powodu samobójstwo, a mamy tego w Polsce koło 6 tysięcy i jest to więcej niż tych co giną w wypadkach samochodowych. Patrz tutaj:

Tylko nastolatki:   https://wiadomosci.wp.pl/coraz-wiecej-prob-samobojczych-wsrod-nastolatkow-w-tym-roku-moze-pasc-rekord-6185241869616769a

Do 2010 roku:   http://polki.pl/zdrowie/psychologia,samobojstwa-w-polsce-policyjne-statystyki,10398773,artykul.html

Do 2014 roku:   http://zobaczznikam.pl/statystyki-samobojstw-w-polsce/

Dokładne statystyki od 2013 roku:  http://statystyka.policja.pl/st/wybrane-statystyki/zamachy-samobojcze/122324,Zamachy-samobojcze-od-2013-roku.html

Za rok 2016:  http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-04-01/duza-liczba-samobojstw-w-polsce-jest-ich-wiecej-niz-ofiar-wypadkow/

http://telewizjarepublika.pl/wstrzasajace-statystki-w-polsce-rosnie-liczba-samobojstw,46068.html

Statystyka samobójstw według państw:  https://pl.wikipedia.org/wiki/Statystyka_samob%C3%B3jstw_wed%C5%82ug_pa%C5%84stw

 

Zatem, wróćmy do kwestii myśli.

Nie uczą nas, jak być z niemiłymi myślami, odczuciami, wrażeniami ani w Przedszkolu, ani w Szkole Podstawowej, ani w Liceum, ani na studiach. Nie uczą tego także w telewizji, w reklamach, w spotkaniach rodzinnych, ani nawet rząd, ani nawet w religiach, świątyniach, ani nawet w różnorakich szkołach ezoterycznych. Ciągle absolutna większość jest nastawiona na załatanie dziury i jedziemy dalej tym samym schematem, czyli przykryć, zakryć, uciec, udać że tych myśli nie ma, a winnych złych myśli pozamykać co do jednego. To nie rozwiązuje problemu, ponieważ każda tzw. pozytywna myśl jest związana z tzw. negatywną myślą, jak dwa nierozłączne bratanki. Cóż z tego, że wycinamy w pień negatywne myśli, skoro one będą odrastać jak głowa hydry. Wynika to z tego, że zasilamy emocjonalnie myśli pozytywną, a to oznacza zasilanie także wszystkiego co się z tym wiąże, w tym obrazów i odczuć, oraz myśli określanych jako negatywne. To tak, jak obawa przed czymś - przyciąga do nas to coś w spotęgowany sposób.

Emocje związane z danymi myślami, przeżyciami, obawami, lękami, traumami muszą zostać osłabione, aby nie miały możliwości oddziaływać na nas negatywnie. Walka z negatywną myślą jest nieskuteczna. Lepiej zamiast z tym walczyć, to pobyć z tym tak, aby przestało to mieć paliwo emocjonalne, tak aby nie mogło nas szantażować swym lękiem, aby nie mogło oddziaływać. Dopóki jest stosunek emocjonalny do czegoś - dopóty jest możliwość oddziaływania. Jeśli jest się z czymś na spokojnie, nie uciekając od tego, to stosunek emocjonalny słabnie. Trudno to lepiej wyjaśnić, jeśli samemu się nie spróbowało, jeśli się tego bezpośrednio nie doświadczyło.

Nie mówimy tu o wielkich społecznych zmianach, o zmianach przepisów prawa. Nie można pewnych rzeczy wprowadzić od razu, gdyż powstałby chaos, totalne zamieszanie. Nie o to chodzi. Zacznijmy od siebie samych, od drobnych, codziennych rzeczy, jak reagujemy na fakt, że zgubiliśmy klucze od mieszkania, na fakt, że nie zdaliśmy jakiegoś egzaminu, a jeśli to jest ciężkie, to zacznijmy od jeszcze prostszych rzeczy. Przyjrzyjmy się, jak reagujemy na fakt, że jest zimno na dworze, na fakt, że dziś nie został zrobiony obiad, na fakt, że ktoś nam coś obiecał, a nie dotrzymał słowa. Popatrzmy, jak się złościmy, pobądźmy chwilę z tym uczuciem, nie próbując nic z nim robić, nie oceniając tego faktu, nie użalając się nad sobą, jacy to my biedni, że zostaliśmy oszukani. Tylko pobyć z samym uczuciem. Popatrz, co wtedy się dzieje z tym uczuciem. Popatrz, jaki masz stan umysłu, popatrz jaki spokój w tobie nastaje, bez żadnego programowania się tzw. pozytywnego. Nie potrzebujesz nikomu nic wybaczać, ani słać do niego miłości – po prostu pobądź z uczuciem gniewu i żalu, który tobą zawładnął, a możesz to zrobić. To kwestia decyzji. Alternatywą jest zabawa w pozytywne myślenie, ale wtedy będziesz musiał doświadczać nadal wszystkiego, co się wiąże z przykrywaniem myśli, z zastępowaniem ich lepszą wersją. Pobądź z tym, zrób eksperyment, jeden raz, drugi raz. Sprawdź to, zobacz co dzieje się z tym uczuciem w tobie, jak ono mięknie, jaki spokój w sercu nastaje.

Człowiek, my, gdyby nas uczono od małego – taki człowiek byłby o wiele spokojniejszy w swym życiu, nie szarpałby się tak, nie przeżywałby ciągłych wzlotów i upadków, byłby o wiele bardziej zrównoważony, a nawet gdyby coś niemiłego, coś zewnętrznego go spotkało, to byłby na to o wiele bardziej odporny psychicznie, wewnętrznie jak skała. Mówią, że to siła umysłu, ale raczej należy powiedzieć, że to moc duszy. Wyjaśnijmy to.

W chwili, gdy trwasz w ciszy z niemiłym odczuciem, pochylasz się nad nim, nie uciekając od niego, nie tłumacząc go, nie rozczulając się nad sobą, nie płacząc, jaki to jesteś biedny, że ciebie to spotkało, tylko powracasz, aby skupić się na samym, czystym odczuciu – wówczas to pochyla się nad tym dusza i tylko dusza, poprzez serce może to oczyścić. Małe, czy wielkie ja nie może tego zrobić. Ja może kombinować jak koń pod górę, ja może walczyć, ja może próbować coś przykryć, zakryć i wyrzucić, ale jak mówiliśmy to nigdy nie rozwiąże problemy. Tylko w tym pochyleniu się w duszy następuje faktyczne rozpuszczenie tego, co tak jeszcze 10 minut temu uwierało. Ile to będzie trwać? Minutę, 5 minut, a może 10 minut, a może godzinę? Nie możesz tego określać, bo zrobisz się nerwowy. Nie możesz tego popędzać, tu nic nie działa na rozkaz, a ja nie może duszy rozkazywać, ani nią sterować. Musisz trwać w tym połączeniu z tym nieprzyjemnym uczuciem w pokorze, ile będzie trzeba, aż uczucie to przestanie na ciebie negatywnie oddziaływać. Możesz tylko w pokorze przyjąć, to co jest i jakie to jest, nawet jeśli jest tak nieprzyjemne, i zobacz, co wtedy się dzieje. Przeżyj to chociaż raz.

Takie skupienie na samym odczuciu, bez komentowania jego, bez użalania się nad sobą – jest prawdziwą komunią ze swą duszą, połączeniem ze swą duszą. Nie musisz jej szukać, ona się nigdzie nie zgubiła. Zawsze z tobą była, ale jej nie odbierałeś będąc skupiony na walkach ze złymi myślami i programowaniem siebie pozytywnie. Tylko w duszy i spokoju zaznasz szczęścia, a bez tego jest ciągła walka i szarpanina – jedno zwalczysz, a drugie wyskoczy i tak w kółko. Przyjmując to, co jest nieprzyjemne – przyjmujesz siebie, przyjmujesz tę część siebie, którą zawsze odpychałeś, z którą ciągle walczyłeś, ale to jesteś ty, jakkolwiek brzmi to niedorzecznie i abstrakcyjnie. Dopiero w tej pokorze połączenia – poczujesz, że to jesteś ty, a wówczas zobaczysz, że nie jest to takie złe, jak myślałeś i nie musisz już od siebie uciekać, co robiłeś przez całe swoje życie. Przecież ciągle od siebie uciekasz, czyż nie? Uciekasz w zabawę, uciekasz w rozrywkę, w nawał pracy, w jakiekolwiek zajęcie, aby coś przykryć, aby czegoś nie czuć. Zatem spróbuj inaczej. Alternatywą jest – już mówiliśmy co – ból, cierpienie, traumy, lęk o życie, lęk o przyszłość i wiele odmian tego w każdej życiowej formie. Ucieczka od siebie będzie to generować. Ale, ludzie czasem lubią być masochistami, zatem doświadczasz nadal. W końcu po coś idziesz do kina, na horror, aby jednym lękiem, przykryć drugi lęk. W ten sposób przez chwilę czujesz się lepiej. Ale super horror, dawno tak się nie bałem – ktoś mówi. Zatem, jeśli chcesz, to możesz iść tą drogą, to twój wybór. Może potrzebujesz mieć w życiu kolejne pouczające doświadczenia, abyś tych horrorów miał już serdecznie dość i mógł wreszcie stwierdzić, że chyba nie o to ci chodziło. Czasem trzeba zapłakać, aby zechcieć wrócić do siebie, aby przyjąć siebie takim, jakim się jest.

Podczas naszych zajęć z widzeń duchowych doświadczamy takich stanów bycia z niemiłą, czy lękową sytuacją i uczymy się chwilę być z tym, takie jakie to jest. To całkowicie zmienia sytuację i faktycznie uwalania człowieka od lęku przed czymś, wiązania go z czymś, powoduje że dana osoba staje się o wiele bardziej odporna na to i to nie tyko podczas tego widzenia, ale to przekłada się potem na dalsze codzienne życie. Dzięki temu znacznie wzrasta odporność na stres. To nie oznacza, że dana osoba nie będzie po kilku spotkaniach doświadczać nieprzyjemnych rzeczy w życiu, ale ważny jest ten kierunek zmian, kierunek uczenia się. W końcu ucieczką od niemiłych myśli i przykrywaniem ich, a także zastępowaniem niemiłych myśli ich lepszą wersją zajmowaliśmy się od dzieciństwa, od dawnego pokolenia, do każdego kolejnego pokolenia. Mamy to jakby we krwi, to nasz nawyk. Potrzeba wiele czasu i cierpliwości, aby nauczyć się nowego podejścia, aby zaprzestać stosować stare praktyki. Tego nie da się zrobić w kilka spotkań. Ważny jest jednak kierunek w jakim się podąża. Ważne jest zrozumienie jak działa nasz umysł, jak działają wyobrażenia, jak są ze sobą powiązane. To zrozumienie zacznie działać samo w sobie, nawet jeśli ktoś nie uczestniczyłby w żadnych zajęciach. Nasze spotkania z widzeń duchowych pomagają jedynie szybciej to zobaczyć i zrozumieć, szybciej pewne rzeczy przepracować, mniej boleśnie. W codziennym życiu również przepracowujemy coś, ale wtedy musimy bezpośrednio doświadczać pewne rzeczy na własnej skórze. W widzeniach duchowych możemy przyjrzeć się takim sytuacjom, zobaczyć co do czego prowadzi i jakie wywołuje skutki bez potrzeby doświadczania tego wprost, jak w życiu, co niekiedy jest tak bolesne. Możemy to zobaczyć, a nawet czując lęk, pobyć z sytuacją i uwolnić się, co przynajmniej znacznie osłabia ten lęk.

Jest jeszcze jedna ważna kwestia do omówienia. Ludzie myślą, że można uwolnić się od jakiegoś konkretnego lęku. Nie, nie można. Sytuacje są ze sobą powiązane, myśli są ze sobą powiązane, obawa o coś jest powiązane z innymi obawami o coś innego. Można dany lęk osłabić, można go przykryć odwagą, można udać że go nie ma, można zahipnotyzować się czymś innym, zastępczym, można zaprogramować się pozytywnie, ale lęk nadal będzie. Będzie nadal, ponieważ jest związany z innymi pragnieniami, a tam gdzie jest pragnienie, tam będzie lęk, że tego czegoś się nie otrzyma. Zatem nie tyle można jeden lęk odfajkować i sprawa załatwiona, co można go osłabić. Potem zajmujemy się kolejnymi kwestiami, które są dla danej osoby tak emocjonalne i tak kolejno. Tak prawdę mówiąc należy wszystkie osłabiać jednocześnie, gdyż wszystkie myśli są ze sobą wzajemnie powiązane. Nie sposób usunąć jedną myśl, która nam się nie podoba. Nawet, jeśli uda się to przykryć, czy zastąpić w ten, czy inny sposób, to w życiu w innej formie, jakby bokiem, w najmniej oczekiwanej sytuacji – wyjdzie to na nowo. Czyli, dana osoba cieszy się, że odfajkowała jakąś sprawę, już jest lepiej, już jest z górki, a tu nagle spotkało ją takie nieszczęście. Co za złośliwość losu i gdzież tu sprawiedliwość - ktoś powie. A taki porządny człowiek, nikomu nie wadził.

Po prostu nie rozumiemy zasad, ignorujemy je, nie chcemy się nauczyć. Chcemy, aby wszystko było po staremu, czyli budujemy swoje szczęście usłane z naszych wyobrażeń. Nie chcemy zmian. No cóż, życie nas do tego zmusza, aby się przyjrzeć sytuacjom. Nie chcemy zmian, ale życie, cała przyroda, cała Ziemia wykrzyczy to i przymusi nas, albo małą garstkę ocalałych do zobaczenia co, do czego to prowadzi. Jeśli nie chcesz czekać na ten sławetny, ale niezbyt chlubny moment, to zacznij już dziś, nie czekając na wielkie wydarzenia ziemskie - przyglądać się, jak działa umysł, emocje i wyobrażenia i uczyć się pobyć w milczeniu z niemiłym odczuciem.

Pozdrawiam

 

Patrz pierwsza część:    Pozytywne myślenie

Artykuły powiązane:     Zła energia, dobra energia   oraz   Te myśli

Zobacz także:              Wypowiedzi osób – Co to daje      Listy do przyjaciela (w tym list do samobójcy lub na YouTube)

 

Artur Zgadzaj, 2017.11.09  www.widzenia.com

Patrz:  Artykuły o tematyce duchowej