Przeskocz do głównej zawartości
Widzenia duchowe - Logo (rysunek uczestnika)

Widzenia duchowe

Przejdź do wyszukiwania
Strona główna
Fundacja Widzenia duchowe
Kanał informacyjny RSS: Artykuły
  
Widzenia duchowe > Widzenia > Strona główna  

Strona główna

Widzenia duchowe - Rysunek uczestnika zajęć    Dlaczego?

Widzenia duchowe bardzo pomagają w konkretnych sytuacjach. Można lepiej zrozumieć dlaczego ludzie zachowują się w określony sposób oraz dlaczego pewne rzeczy dzieją się w naszym życiu, dlaczego pewne sytuacje się powtarzają, choć w nieco innych okolicznościach, czy przy zmianach technologicznych. Jednak zmiany techniczne nie są tu istotą rzeczy, lecz to jak myślimy i czujemy, jak coś odbieramy i jak na to potem reagujemy. Jeśli sposób naszych reakcji i uprzedzeń się nie zmienia, to sytuacje będą się powtarzać, czy tego chcemy, czy też nie. Czyli z jednej strony chcemy powtórzenia, gdy nam odpowiadają, zaś nie chcemy, gdy się nam nie podobają. Człowiek wkłada dużo starań, a nawet wysiłku, aby pewne sytuacje trwały nadal, aby je przyciągnąć do siebie, a jednocześnie uparcie chce odepchnąć te niechciane sytuacje. To jest ciągła walka i treść ludzkiego życia, choć na co dzień nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że tak działamy, z tego ruchu myśli, ruchu od czegoś niechcianego do czegoś pożądanego i oczekiwanego. Uważamy pewne rzeczy za naturalne, za oczywistości, a niekoniecznie to takie oczywiste jest. Gdy człowiek przyjrzy się jak powstają pewne zdarzenia, jak są powiązane z tym naszym ruchem od niechcianego do oczekiwanego, to może to nam przynieść wiele korzyści.

To wielka rzecz móc to zobaczyć, jak to działa, aby móc sobie poradzić z lękiem, ze stresem, z przykrymi zdarzeniami i konsekwencjami, ze zmęczeniem, z bólem głowy, z niemożnością normalnego spania, z niechęcią do wstawania, ze smutkiem, z patrzeniem tępo w ścianę, z żalem do świata i do innych, z poczuciem krzywdy i winy, z poczuciem totalnego odrzucenia.

Naprawdę, kiedy zobaczy się jak działa nasz umysł, jak działają myśli i wyobrażenia, jakie skutki wywołują, jak to jest powiązane z tym, co się nam zdarza potem następnego dnia, za tydzień, za miesiąc i za 10 lat – to chce się powiedzieć – zobaczcie to.

Gdy na coś patrzymy i pozwoli się umysłowi pójść dalej, to tworzone jest wyobrażenie na ten temat, a za tym idzie jakieś wartościowanie tego, jakaś forma oceny. Zostaje sklasyfikowane – czy jest miłe, czy też nie. Wraz z tą oceną, rzecz ta jest teraz oczekiwana, przyciągana lub też spychana, niechciana. Rzecz, na którą patrzyliśmy znika, bo skupiamy się zaraz na czymś nowym, ale powstałe wyobrażenie zostaje, jak cierń. To, że takie wyobrażenia zostają można się przekonać, gdy ktoś chce się na czymś skupić, ale natłok myśli i spraw mu na to nie pozwala i wtedy walczy z myślami. Zatem dana osoba stara się zasilać jedne myśli, a innych nie. Czy to jest skuteczne?

Przyglądamy się temu całemu procesowi myśli, jak działają wyobrażenia, jak to skutkuje w naszym życiu. Widzenia duchowe polegają najpierw na przyjrzeniu się czemuś, a dopiero potem wyciąganiu wniosków. Nie zaczynamy od żadnej teorii, czy dogmatu, lecz od tego, jak jest faktycznie. Poza tym – kto miałby wyciągać wnioski, jaka istność w nas? Jeśli będzie się to odbywać poprzez argumenty za i przeciw, poprzez kombinacje myślowe, czy tylko analizę intelektualną, - to oczywiście wnioski wyciągnie się takie, jakie będą się wydawać lepsze, milsze, bardziej ciekawe. Czyli na logikę lepsze dla nas. Czy tak wyciągnięte wnioski są równie dobre z głębszego punktu widzenia i wspólnego życia? Niekoniecznie.

Wyciąganie wniosków tylko tym osobistym kombinowaniem jest zawsze ograniczone do własnego interesu, do własnego ja, bo w końcu od niego się to zaczęło i na to ja zdaliśmy się w tej ocenie.

W widzeniach duchowych podchodzimy zatem inaczej. Najpierw staramy się zobaczyć coś poprzez nasze serce, naszą duszą, aby zobaczyć to głębiej, zobaczyć szerzej, jak skutkuje coś na różnych płaszczyznach. Dopiero wtedy pojawiają się wnioski, ale jakże one są inne, od tych płynących z samej analizy intelektualnej. Och, jak bardzo się to różni. Jak bardzo porusza ludzkie serce.

O tym mówimy, tym się zajmujemy. Zapraszamy.

 

Widzenia duchowe - Rysunek uczestnika zajęć    Nasza Ziemia i nasz rozwój duchowy

Człowiek jest skupiony na swoich osobistych sprawach, na sobie. Trzeba jednak pamiętać, że Ziemia to nasz wspólny dom, że przeludnienie i zanieczyszczenia wpływają na wszystkich. Nasz sposób odżywiania , przemysł, urbanizacja i transport samochodowy ma fatalne skutki na przyrodę. Powietrze, którym oddychamy jest cały czas w obiegu. Zanieczyszczenia powietrza z wielkich skupisk ludzkich i przemysłu docierają wszędzie, nawet do lasów tropikalnych i lasów podzwrotnikowych, do gór. Po prostu wszędzie. To samo dzieje się z obiegiem wody. Ona również staje się coraz bardziej skażona. Wydobywana z głębin jako rzekomo czysta – już przestaje taką być, bo wszystko z powierzchni ziemi wsiąka w głąb. Woda w miejskich uzdatnialniach do picia jest oczyszczana tylko biochemicznie. Oczyszczalnie te nie są w stanie doprowadzić wody do czystego związku H2O na masową skalę, podobnie jak w odwróconej osmozie, czy lepiej w wodzie destylowanej. Tak samo nie da się oczyścić powietrza, którym oddychamy. To wszystko spowoduje, że żywność, którą jemy – będzie coraz bardziej zanieczyszczona, nawet z tzw. zdrowych, ekologicznych farm. To tylko kwestia czasu - przy tym kierunku i podejściu ludzkości.

Wyrzucamy śmieci, czyścimy własny dom, ale śmieci te zanieczyszczają ziemię, wodę i powietrze i w końcu powracają do nas w formie zepsucia powietrza, wody i żywności. Można powiedzieć, że wyrzucenie śmieci, to tylko odłożenie w czasie potrzeby oczyszczenia tego, albo choćby zmiany podejścia, aby mniej wyrzucać śmieci, mniej rzeczy traktować jako śmieci.

 A co ze zwierzętami, z naszym stylem odżywiania? Czy wykorzystywanie i niszczenie zwierząt jest obojętne dla człowieka? Czy rzeczywiście będzie nam się lepiej żyło, gdy wszystkie już wytniemy, upolujemy i złowimy, albo gdy więcej wyprodukujemy mięsa, nie patrząc na ich cierpienie? Czy cierpienie zwierząt na Ziemi rzeczywiście jest obojętne dla naszej psychiki, dla naszego samopoczucia? Czy rzeczywiście cierpienie zwierzęcia hodowanego w boksach i zarzynanego w rzeźniach jest obojętne dla człowieka, który zjada szyneczkę, czy kiełbasę? Czy rzeczywiście taki  pokarm wkładany do ust, do żołądka, do jelit i do własnego krwioobiegu nie ma potem wpływu na komórki, na pamięć, na logiczność myślenia, na samopoczucie, na rozdrażnienie, zmęczenie i senność? Cóż za cudowna bariera oczyszczająca z tego cierpienia zwierząt! Tą barierą jest pewnie wygląd cudownie kolorowo wyglądających mięs na stoiskach za szybą, mięs które są sztucznie barwione i zaprawiane konserwantami, aby się nie psuły. To, jak traktujemy zwierzęta na Ziemi, tak do celów spożywczych i odzieży oraz eksperymentów naukowych i rozrywki – wraca do nas, czy nam się to podoba, czy też nie. Poza tym eksperci oszacowali, że około 20 razy więcej wody potrzeba na uzyskanie 1kg mięsa niż np. na zboża, warzywa, czy owoce, że jest znacznie większe zanieczyszczenie metanem, dwutlenkiem węgla i tlenkiem azotu, że więcej przez to głoduje ludzi, gdyż duże obszary idą na zboża dla krów i świń, co jest mało efektywne.

Podobnie ma się sprawa z ludzkim smutkiem, lękiem, agresją i problemami. Uważamy, że jak problemy są gdzie indziej, to nas to nie dotyczy. Nie, wszystkich to nas dotyka. Samo usunięcie na bok grupy ludzi, marginalizacja społeczna, ras ludzkich, a nawet całych krajów  – nie rozwiązuje problemu. Agresja, smutek, czy lęk jednego człowieka wpływa na podświadomość innych ludzi, czy chcemy, czy nie. Nie da się zaizolować wpływu podświadomości. Koniec  końców pozostanie nam nie radosny uśmiech, lecz szyderczy śmiech, śmiech przez łzy. W takim razie ktoś by gdzieś powiedział – no to jest inne świetne rozwiązanie – usunąć tych niedostosowanych społecznie. To też nie rozwiązuje problemu, gdyż ogrom cierpienia z tym związany dotknie tak obecne, jak i przyszłe pokolenia. Tracą one wtedy wrażliwość, subtelność i stępia się umysł. Społeczności z takim myśleniem idą wtedy wstecz, a nie naprzód, albo inaczej mówiąc kręcą się wokół własnego ja, czyli my najpierw. To nie jest rozwój. To kręcenie się wokół swego pępka, nic ponadto. Owszem, można zbudować lepszą rakietę, superkomputer, lasery, wynaleźć przeszczepianie głowy i mózgu, ale nadal taka społeczność pozostanie wewnętrznie bardzo ograniczona i niezdolna do rozumienia głębszych rzeczy, niezdolna do szerszego spojrzenia na życie.

Dlatego nie można traktować rozwoju duchowego, jako osobistego przywileju dla jednostki, lub wyróżnionej grupy ludzi. Powinna ona dotyczyć całości. Nawet, jeśli spotykamy się w kilkoro osób, to powinniśmy pamiętać, że praca jest nie tyle nad sobą samym, co nad wspólną samoświadomością, aby podnieść samoświadomość siebie, ludzi, zwierząt, roślin i całej planety. Żyjemy na tej Ziemi, to jest nasz wspólny dom. Nie możemy go ot tak opuścić i uciec, polecieć sobie na inną planetę, a tę zostawić, aż zepsuje się do końca. Zresztą, co byśmy robili na tych innych planetach? Zapewne też byśmy chcieli je zagarnąć i spustoszyć, dokładnie tak, jak robimy to na Ziemi. Nic by się nie zmieniło, tylko sceneria by się zmieniła, ale wewnętrznie pozostalibyśmy tacy sami. Zmiana planety nie rozwiązuje problemu, bo nie można uciec od swej osobowości. Gdziekolwiek pojedziemy - tam będzie nasze ja - zachłanne, zaborcze, więcej, więcej, lepiej mieć więcej niż mniej. Nic by się nie zmieniło. Musimy się zmienić tutaj, tu gdzie jesteśmy. Inaczej byłaby to ucieczka donikąd, z deszczu pod rynnę. Cóż za tragedia, cóż za ironia - mając planetę, która jest żyzna, na której jest miliony gatunków wspaniałych roślin i zwierząt, gdzie jest dobre powietrze do oddychania i ogrom wody tak słodkiej, jak i w formie oceanów, to nagle stwierdzamy, że lepiej nam będzie na skalistym pustkowiu, bez wody, bez powietrza, bez roślin i zwierząt. To ma być ten postęp ludzkości i czy to miałoby być dla nas wybawieniem?

Zatem, dokąd zmierza ludzkość? Jaki jest jej kierunek? Czy jednostka ludzka może być w tym szczęśliwa i na ile można być szczęśliwym widząc co się dzieje? A może można być szczęśliwym, jeśli na wiele rzeczy przymknie się oczy, aby nie widzieć, aby nie być świadomym? Tak, na jedno, może dwa pokolenia to wystarczy. A co potem? Jak będzie dalej wyglądać Ziemia i jej mieszkańcy?

Czy to jest właściwe podejście do życia? Czy nie ma możliwości abyśmy coś zmienili? Może da się zobaczyć alternatywy, przyczyny i skutki?

Widzenia duchowe nie są nastawione tylko na indywidualny rozwój i nigdy nie były. Nie służą też do zabawy w jakieś podróże, czy bujanie w obłokach. Jeśli ktoś tak myślał, to bardzo przepraszam, bo chyba został wprowadzony w błąd. To zawsze służyło całości. Nie może być inaczej. Jeśli uczestniczysz w podniesieniu całości, to i ty osobiście na tym bardzo zyskujesz, jakby się jechało na wspólnym taśmociągu. Jeśli pomagasz sobie, ale także i innym, jeśli widzisz radość drugiego, który coś zrozumiał, uwolnił się od jakiegoś problemu, to widząc jego radość i ty będziesz miał w tym swój udział, i tobie wtedy zaświecą się ze wzruszenia oczy. Jeśli zaś w kółko będziesz myślał tylko o swoim osobistym celu, o swoim osobistym rozwoju, o swoim uwolnieniu się od czegoś, o swoim zdrowiu, to nie zaznasz tego szczęścia, np. gdy drugi doznaje łaski. Owszem, będziesz mieć radość, że osobiście od czegoś się uwolniłeś, ale jakże ograniczone i krótkotrwałe jest to szczęście, bo potem znów pojawia się kolejny problem. Jeśli skupiasz się tylko na swoim ja, to stajesz się starym, zgorzkniałym człowiekiem. Młodość, to nie jest kwestia ile ma się lat fizycznie. To stan ducha, stan umysłu, który cieszy się ze wspólnie podnoszonej świadomości oraz z prostych rzeczy. Czyż nie dlatego takie wrażenie na nas robią bardzo małe dzieci, że cieszą się z tego, że są, z bardzo, bardzo prostych rzeczy, np. że spojrzałeś na nie, że uśmiechnąłeś się do dziecka, że wziąłeś je na ręce, albo że raczkuje, że trzyma zabawkę w dłoni, jak patrzy na psa lub kotka.

Oczywiście widzenia duchowe dają radość z prostych rzeczy, ale także bardzo poważne wnikanie w głębokie aspekty psychologiczne ludzkiego życia, a także odpowiedzialność szerszą niż tylko wynikająca z naszego ja osobowego. Po co wnikanie w te kwestie? Aby uwolnić się od cierpienia, dojmującego bólu fizycznego i psychicznego, od przedwczesnej starości, aby móc lepiej żyć, aby zrozumieć te niepisane zasady istnienia, przyczyny i skutki, o co w tym wszystkim chodzi. Po co zaś ta odpowiedzialność? Ponieważ wszyscy jesteśmy we wspólnym domu zwanym Ziemia. Ponieważ wszyscy oddychamy wspólnym powietrzem, korzystamy ze wspólnej wody, wspólnej ziemi, wspólnego jedzenia i ubrań, otoczeni roślinami i zwierzętami, a także mieszaniem się ras ludzkich, tarć międzyludzkich i wspólnych problemów ludzi. Cokolwiek się dzieje na Ziemi - wpływa na nas.

Jako Fundacja prowadzimy zajęcia dla ludzi z różnym podejściem, ale najwięcej skorzysta ten, kto będzie cieszyć się z podnoszenia świadomości nie tylko u siebie, kto zechce także pomóc innym. Ludzkość nie ma zbyt wiele czasu na zabawę.

 

Widzenia duchowe - Rysunek uczestnika - Flaga    Odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Przykładowo:

Dlaczego tutaj jestem? Dlaczego tu się znalazłam? Nie miałam znaleźć się tutaj. Czemu wybrałam tę ścieżkę? Znowu dałam się ponieść Znowu jestem w tej sytuacji. A to nie ma znaczenia, mimo że tu jestem. To wszystko może się zmienić, to cały czas się zmienia. Ale błądzę, błądzę i skupiam się na tym co nie trzeba. Upatruję pewne rzeczy tam, gdzie nie trzeba. Upatruję swoje sprawy prywatne w życiu zawodowym. Źle wiążę te sprawy, źle wiążę sprawy prywatne z życiem zawodowym. Nie potrafię tego połączyć, nie potrafię pewnych rzeczy zrozumieć. Targam się, walczę. Nie chcę walczyć, ale walczę. Chcę zaprzestać, ale nie mogę. Chcę wybrać dobrą ścieżkę, ale znowu błądzę. Chcę zobaczyć inne ścieżki prowadzące do rozwoju, prowadzące do lepszego życia. Chcę zrozumieć, chcę być świadoma. Chcę pojąć dlaczego w taki sposób się zachowuję, a nie inny. Dlaczego ludzie reagują na mnie w ten sposób, a nie inny? Czemu oni mi to robią? Czemu oni mi to robią? Ja to wiem. Ja to bardzo dobrze wiem, ale się targam, ale znowu wybieram złą ścieżkę, znowu daję się ponieść ego, znowu ego wybiera, a nie ja wybieram. Znowu jestem w czarnym miejscu, w czarnym punkcie. Znowu jestem w czarnym pokoju.

 A jakie są inne pytania?

Tylko dana osoba może sama je wydobyć, dotrzeć do nich. To zależy od niej i jej otwartości. Choć widzenia duchowe omawiają sprawy ogólne i dotyczące wszystkich ludzi, to dotykają też spraw osobistych. To wychodzi zwłaszcza w tym, co dana osoba może odczuć i zobaczyć. Sposób jej reakcji na to, co się pojawia – jest jak lustro, w którym można się przejrzeć, zobaczyć istotne kwestie z naszego życia oraz te wspólne dla wszystkich. Czasami może być też coś bezpośrednio osobistego, np. konkretna odpowiedź na własne problemy i sytuacje.

 Współpraca

Widzenia duchowe uczą współpracy, pokazują zalety współpracy między ludźmi, istotami, a nawet z samym sobą, ze swą duszą. Zwykle nie współdziałamy, a jeśli już, to jednocześnie walczymy ze sobą i rywalizujemy o jakieś ziemskie zasługi i rzeczy. Można zobaczyć jakie podejście do czego potem prowadzi, co na koniec uzyskujemy.

 Czy to jest jakaś wiara, teoria, ideał lub wzorzec?

Nie tworzymy żadnej nowej teorii. Nie tworzymy schematu, czy ideału, do którego uczestnicy zajęć mieliby dążyć. To odkrywanie tego co jest, a nie tworzenie czegoś, czego nie ma.

 Jak to wygląda technicznie?

Widzenia są proste w nauce, choć zgłębienie siebie może wymagać więcej czasu niż kilka zajęć. Nie potrzeba mieć jakichś zdolności od urodzenia. Nie potrzeba mieć do tego predyspozycji duchowych. Odległość również nie jest obecnie przeszkodą i pomagają w tym takie formy technicznej komunikacji jak telefon, czy internet. Prowadzimy zajęcia zdalnie, jak również stacjonarnie i wyjazdowo. Jeśli jest możliwość zebrania jakiejś grupy osób, to możemy przyjechać w dowolny region Polski, aby zrobić przynajmniej spotkanie zapoznawcze i podsumowujące, a dalej zajęcia zdalne poprzez Skype, a także można zrobić zajęcia stacjonarnie na miejscu, czy w jakimś ośrodku. Zatem nie jesteśmy przywiązani do żadnego stałego miejsca, że tylko do nas trzeba przyjeżdżać. Nie, to jest dla różnych środowisk i miejsc. Nie o miejsce chodzi, lecz o człowieka, o to co dzieje się w nas i jak to wpływa na wszystko z czym się stykamy.

Widzenia duchowe - Rysunek uczestnika    Jak można się tego nauczyć? Czy są tego jakieś przykłady?

Można wziąć udział w zajęciach. Można poczuć siebie, swe serce, swój umysł, swoją duszę. Można też posłuchać i zorientować się co inni widzą i czego się dowiedzieli. Można otrzymać dostęp do takich materiałów, jeśli dana osoba zorientuje się już na czym to polega. Trzeba najpierw samemu doświadczyć. Materiały te są dostępne dla uczestników zajęć.

Odpłatność

Pierwsza sesja jest bezpłatna, jeśli ktoś chce indywidualnie zacząć, a jeszcze nie jest pewien. Kolejne sesje indywidualne są po 10 zł, zaś pozostałe zajęcia, jak warsztaty tematyczne – odpłatne zależnie od ich typu i warunków, patrz szczegóły na Warsztaty duchowe. Z reguły nie są to duże kwoty. Zaś prowadzący osobiście nie pobierają dla siebie żadnych wynagrodzeń i robią to bezpłatnie, nieodpłatnie. Uzyskane środki na Fundację przeznaczane są na bieżące opłaty, na organizację spotkań, utrzymanie serwera, opracowywanie materiałów i na możliwość poszerzenia działań, aby móc dotrzeć z tym do większej grupy osób, aby inni też mogli z tego skorzystać i im pomóc.

Fundacja nie ma obecnie sponsorów, ani żadnych dużych darczyńców, a utrzymuje się tylko z wpłat własnych uczestników zajęć i niektórych prowadzących.

Część zajęć jest bezpłatna, jeśli są one kierowane do osób z poważnymi problemami finansowymi, np. bezdomni, więźniowie, czy bez podstawowych środków do życia. Jednak nawet wtedy uczestnicy mogą coś dla przyszłych osób zrobić w innej formie i pomóc im w ten sposób, tak jak sami otrzymują pomoc. Ta cząstka dana od siebie jest ważnym elementem edukacyjnym i przykładamy do tego dużą wagę. Dajemy narzędzia, aby dana osoba zmieniła swoje życie i wydobyła się z pewnych problemów, ale nie zajmujemy się pomocą finansową, ani materialną, nie jesteśmy instytucją typowo charytatywną (wywodzące się od miłosierdzia o podłożu religijnym), ani filantropijną (wywodzące się od świeckiej formy wspierania czysto materialnego). W Statucie Fundacji nie jest to tak określone. Natomiast pomagamy w rozwoju duchowym w sensie pomocy w zrozumieniu, pomagamy coś zobaczyć i zrozumieć życie, sens istnienia – to jest to, czym się zajmujemy. Może to danej osobie bardzo pomóc w rozwiązaniu jej przeróżnych problemów osobistych, o czym świadczą niektóre wypowiedzi w naszym dziale Wypowiedzi - Co to daje.

 

Warsztaty duchowe

Warsztaty stacjonarne

Warsztaty stacjonarne dla firm

Warsztaty stacjonarne zagraniczne

Warsztaty zdalne, przez internet

 

Prezentacja video

Wypowiedzi - Co to daje

Przekazy i widzenia

Artykuły

 

Kanał informacyjny RSS - Artykuły duchowe

 

 

Najbliższe spotkanie:   Warsztaty malarstwa duchowego, Wrocław 16 grudnia w FiFiRiFi

 

Fundacja Widzenia duchowe       

Artur Zgadzaj    tel. 601 248021   e-mail:   artur.zgadzaj@wp.pl

Statystyki, katalog stron www, dobre i ciekawe strony internetowe
free counters
Data ostatniej modyfikacji: 2017-12-01 20:08 , autor ostatniej modyfikacji: Artur Zgadzaj