Przeskocz do głównej zawartości
Widzenia duchowe - Logo (rysunek uczestnika)

Widzenia duchowe

Przejdź do wyszukiwania
Strona główna
Fundacja Widzenia duchowe
Artykuły (Kanał informacyjny RSS)
  
Widzenia duchowe > Widzenia > Strona główna  

Strona główna

Widzenia duchowe - Rysunek uczestnika zajęć    Dlaczego?

Widzenia duchowe bardzo pomagają w konkretnych sytuacjach. Można lepiej zrozumieć dlaczego ludzie zachowują się w określony sposób oraz dlaczego pewne rzeczy dzieją się w naszym życiu, dlaczego pewne sytuacje się powtarzają, choć w nieco innych okolicznościach, czy przy zmianach technologicznych. Jednak zmiany techniczne nie są tu istotą rzeczy, lecz to jak myślimy i czujemy, jak coś odbieramy i jak na to potem reagujemy. Jeśli sposób naszych reakcji i uprzedzeń się nie zmienia, to sytuacje będą się powtarzać, czy tego chcemy, czy też nie. Czyli z jednej strony chcemy powtórzenia, gdy nam odpowiadają, zaś nie chcemy, gdy się nam nie podobają. Człowiek wkłada dużo starań, a nawet wysiłku, aby pewne sytuacje trwały nadal, aby je przyciągnąć do siebie, a jednocześnie uparcie chce odepchnąć te niechciane sytuacje. To jest ciągła walka i treść ludzkiego życia, choć na co dzień nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że tak działamy, z tego ruchu myśli, ruchu od czegoś niechcianego do czegoś pożądanego i oczekiwanego. Uważamy pewne rzeczy za naturalne, za oczywistości, a niekoniecznie to takie oczywiste jest. Gdy człowiek przyjrzy się jak powstają pewne zdarzenia, jak są powiązane z tym naszym ruchem od niechcianego do oczekiwanego, to może to nam przynieść wiele korzyści.

To wielka rzecz móc to zobaczyć, jak to działa, aby móc sobie poradzić z lękiem, ze stresem, z przykrymi zdarzeniami i konsekwencjami, ze zmęczeniem, z bólem głowy, z niemożnością normalnego spania, z niechęcią do wstawania, ze smutkiem, z patrzeniem tępo w ścianę, z żalem do świata i do innych, z poczuciem krzywdy i winy, z poczuciem totalnego odrzucenia.

Naprawdę, kiedy zobaczy się jak działa nasz umysł, jak działają myśli i wyobrażenia, jakie skutki wywołują, jak to jest powiązane z tym, co się nam zdarza potem następnego dnia, za tydzień, za miesiąc i za 10 lat – to chce się powiedzieć – zobaczcie to.

Gdy na coś patrzymy i pozwoli się umysłowi pójść dalej, to tworzone jest wyobrażenie na ten temat, a za tym idzie jakieś wartościowanie tego, jakaś forma oceny. Zostaje sklasyfikowane – czy jest miłe, czy też nie. Wraz z tą oceną, rzecz ta jest teraz oczekiwana, przyciągana lub też spychana, niechciana. Rzecz, na którą patrzyliśmy znika, bo skupiamy się zaraz na czymś nowym, ale powstałe wyobrażenie zostaje, jak cierń. To, że takie wyobrażenia zostają można się przekonać, gdy ktoś chce się na czymś skupić, ale natłok myśli i spraw mu na to nie pozwala i wtedy walczy z myślami. Zatem dana osoba stara się zasilać jedne myśli, a innych nie. Czy to jest skuteczne?

Przyglądamy się temu całemu procesowi myśli, jak działają wyobrażenia, jak to skutkuje w naszym życiu. Widzenia duchowe polegają najpierw na przyjrzeniu się czemuś, a dopiero potem wyciąganiu wniosków. Nie zaczynamy od żadnej teorii, czy dogmatu, lecz od tego, jak jest faktycznie. Poza tym – kto miałby wyciągać wnioski, jaka istność w nas? Jeśli będzie się to odbywać poprzez argumenty za i przeciw, poprzez kombinacje myślowe, czy tylko analizę intelektualną, - to oczywiście wnioski wyciągnie się takie, jakie będą się wydawać lepsze, milsze, bardziej ciekawe. Czyli na logikę lepsze dla nas. Czy tak wyciągnięte wnioski są równie dobre z głębszego punktu widzenia i wspólnego życia? Niekoniecznie.

Wyciąganie wniosków tylko tym osobistym kombinowaniem jest zawsze ograniczone do własnego interesu, do własnego ja, bo w końcu od niego się to zaczęło i na to ja zdaliśmy się w tej ocenie.

W widzeniach duchowych podchodzimy zatem inaczej. Najpierw staramy się zobaczyć coś poprzez nasze serce, naszą duszą, aby zobaczyć to głębiej, zobaczyć szerzej, jak skutkuje coś na różnych płaszczyznach. Dopiero wtedy pojawiają się wnioski, ale jakże one są inne, od tych płynących z samej analizy intelektualnej. Och, jak bardzo się to różni. Jak bardzo porusza ludzkie serce.

O tym mówimy, tym się zajmujemy. Zapraszamy.

 

Widzenia duchowe - Rysunek uczestnika zajęć    Nasza Ziemia i nasz rozwój duchowy

Człowiek jest skupiony na swoich osobistych sprawach, często na sobie. Trzeba jednak pamiętać, że Ziemia to nasz wspólny dom, że przeludnienie i zanieczyszczenia wpływają na nas wszystkich. Nasz sposób odżywiania, przemysł, urbanizacja mają określone skutki na przyrodzie. Powietrze, którym oddychamy jest cały czas w obiegu. Zanieczyszczenia powietrza z wielkich skupisk ludzkich i przemysłu docierają wszędzie, nawet do lasów tropikalnych i lasów podzwrotnikowych, do gór, do mórz i oceanów. Po prostu wszędzie. To samo dzieje się z obiegiem wody. Ona również staje się bardziej skażona, a przynajmniej tak pokazują badania. Woda wydobywana z głębin jako rzekomo czysta – już przestaje taką być, bo wszystko z powierzchni ziemi wsiąka w głąb. Woda w miejskich uzdatnialniach do picia jest oczyszczana tylko biochemicznie. Oczyszczalnie te nie są w stanie doprowadzić wody do czystego związku H2O na masową skalę, podobnie jak byłoby to w odwróconej osmozie, czy lepiej w wodzie destylowanej. Tak samo nie da się oczyścić powietrza, którym oddychamy. To wszystko spowoduje, że żywność, którą jemy – będzie w perspektywie czasu  bardziej zanieczyszczona, nawet z tzw. zdrowych i ekologicznych farm. To tylko kwestia czasu - przy tym kierunku i podejściu ludzkości.

Wyrzucamy śmieci, czyścimy własny dom, ale śmieci te zanieczyszczają ziemię, wodę i powietrze i w końcu powracają do nas w formie zepsucia powietrza, wody i żywności. Można powiedzieć, że wyrzucanie śmieci, to tylko odłożenie w czasie potrzeby oczyszczenia tego później, albo choćby odkładanie w czasie potrzeby zmiany podejścia, aby np. mniej wyrzucać śmieci, czy mniej rzeczy traktować jako śmieci, od razu je przetwarzać, czy też zmianę stylu życia, co jest nam potrzebne.

 A co ze zwierzętami, z naszym stylem odżywiania? Czy instrumentalne wykorzystywanie i zabijanie zwierząt jest obojętne dla człowieka? Czy rzeczywiście będzie nam się lepiej żyło, gdy wszystkie już wytniemy, upolujemy i złowimy, albo gdy więcej wyprodukujemy mięsa, nie patrząc na cierpienie tych zwierząt? Czy cierpienie zwierząt na Ziemi rzeczywiście jest obojętne dla naszej psychiki, dla naszego samopoczucia? Czy rzeczywiście cierpienie zwierzęcia hodowanego w boksach i zarzynanego w rzeźniach jest obojętne dla człowieka, który zjada szyneczkę, czy kiełbasę? Czy rzeczywiście taki  pokarm wkładany do ust, do żołądka, do jelit i do własnego krwioobiegu nie ma potem wpływu na komórki, na pamięć, na logiczność myślenia, na samopoczucie, na rozdrażnienie, zmęczenie i senność? Cóż za cudowna bariera oczyszczająca z tego cierpienia zwierząt! Tą barierą jest pewnie wygląd wspaniale i kolorowo wyglądających mięs na stoiskach w sklepach za szybą, mięs które są sztucznie barwione i zaprawiane konserwantami, aby się nie psuły. To, jak traktujemy zwierzęta na Ziemi, tak do celów spożywczych, jak i odzieży oraz eksperymentów naukowych i rozrywki – wraca do nas, czy nam się to podoba, czy też nie. Poza tym eksperci oszacowali, że około 20 razy więcej wody potrzeba na uzyskanie 1kg mięsa niż np. na zboża, warzywa, czy owoce, oraz że jest wtedy znacznie większe zanieczyszczenie metanem, dwutlenkiem węgla i tlenkiem azotu, że więcej przez to głoduje ludzi, gdyż duże obszary idą na zboża dla krów i świń, co jest znacznie mniej efektywne, niż gdyby te obszary przeznaczyć na uprawę zbóż, warzyw i owoców bezpośrednio dla ludzi.

Jednak od razu zaznaczmy, że prowadząc zajęcia z widzeń duchowych w żadnym wypadku nie wymagamy, aby ktoś został wegetarianinem, ani nie twierdzimy, że bycie wegetarianinem oznacza bycie kimś lepszym. Nic z tych rzeczy. Dana osoba może być mięsożercą i pozostać przy takim stylu odżywiania, jaki sama uważa dla siebie za właściwy, jaki jej się żywnie podoba. Nic nam do tego, czyli nie robimy żadnych nacisków. Mówimy tutaj o tych kwestiach, aby pokazać, jak to wszystko jest ze sobą powiązane, bo w końcu chcemy zrozumieć dlaczego coś dzieje się tak, a nie inaczej, dlaczego kwestia zanieczyszczeń pojawia się w mediach, w artykułach, w dyskusji u ludzi. To każdego z nas własna odpowiedzialność za siebie i za to, co nas otacza. Zatem, jeśli ktoś nie ma ochoty poruszać kwestii odżywiania, to nie nawiązujemy do tego tematu. Ważniejsze jest, aby zobaczyć jak działa umysł, jak funkcjonują nasze myśli, emocje i wyobrażenia, jak coś pozytywnego jest powiązane z negatywnym, jak ucieczka przed jednym coś do nas przyciąga. Od tego zaczynamy, a być może kiedyś dana osoba będzie chciała poznać coś więcej, co dotyczy szerzej życia na Ziemi – może wtedy, gdy upora się już trochę ze swoimi osobistymi problemami, które tak ją absorbują.

Zatem wróćmy do tematu całości życia. Podobnie ma się sprawa z ludzkim smutkiem, lękiem, agresją i problemami. Uważamy, że jak problemy są gdzie indziej, to nas to nie dotyczy. Nie, wszystkich to nas dotyka. Samo usunięcie na bok grupy ludzi, marginalizacja społeczna, ras ludzkich, a nawet całych krajów  – nie rozwiązuje problemu. Agresja, smutek, czy lęk jednego człowieka wpływa na podświadomość innych ludzi, czy chcemy, czy nie. Nie da się zaizolować wpływu podświadomości jednych na drugich, a to oddziaływanie podświadomości nie jest oddzielone przez druty kolczaste. Koniec  końców pozostanie nam nie radosny uśmiech, lecz szyderczy śmiech, śmiech przez łzy. W takim razie ktoś by mógł powiedzieć, czasem słychać takie głosy – no to jest inne świetne rozwiązanie – usunąć, czy nawet uśmiercić tych niedostosowanych społecznie. To też nie rozwiązuje problemu, gdyż ogrom cierpienia z tym związany dotknie tak obecne, jak i przyszłe pokolenia. Tracą one wtedy wrażliwość, subtelność i stępia się umysł. Społeczności z takim myśleniem idą wtedy wstecz, a nie naprzód, albo inaczej mówiąc kręcą się wokół własnego ja, czyli ja najpierw. To nie jest rozwój. To jest kręcenie się wokół swego pępka, nic ponadto. Owszem, można zbudować lepszą rakietę, lepszy superkomputer, lasery, wynaleźć przeszczepianie głowy i mózgu, ale nadal taka społeczność pozostanie wewnętrznie bardzo ograniczona i niezdolna do rozumienia głębszych rzeczy, niezdolna do szerszego spojrzenia na życie.

Dlatego nie można traktować rozwoju duchowego tylko jako osobistego przywileju dla jednostki, lub wyróżnionej grupy ludzi. Powinna ona dotyczyć całości. Nawet, jeśli spotykamy się w kilkoro osób, to powinniśmy pamiętać, że praca jest nie tylko nad sobą samym, co nad wspólną samoświadomością, aby podnieść samoświadomość siebie, ludzi, zwierząt, roślin i całej planety. Żyjemy na tej Ziemi, to jest nasz wspólny dom. Nie możemy go ot tak opuścić i uciec, polecieć sobie na inną planetę, a tę zostawić, aż zepsuje się do końca. Zresztą, co byśmy robili na tych innych planetach? Zapewne też byśmy chcieli je zagarniać i pustoszyć, dokładnie tak, jak to robimy na Ziemi. Nic by się nie zmieniło, tylko sceneria by się zmieniła, ale wewnętrznie pozostalibyśmy tacy sami. Zmiana planety nie rozwiązuje problemu, bo nie można uciec od swej osobowości, od samego siebie. Gdziekolwiek pojedziemy - tam będzie nasze ja - zachłanne, zaborcze, więcej, więcej, lepiej mieć więcej niż mniej. Nic by się nie zmieniło. Zatem musimy się zmienić tutaj, tu gdzie jesteśmy. Inaczej byłaby to ucieczka donikąd, z deszczu pod rynnę. Cóż za tragedia, cóż za ironia - mając planetę, która jest żyzna, na której są jeszcze nadal miliony gatunków wspaniałych roślin i zwierząt, gdzie jest dobre powietrze do oddychania i ogrom wody tak słodkiej, jak i w formie oceanów, to nagle stwierdzamy, że lepiej nam będzie na skalistym pustkowiu, bez wody, bez powietrza, bez roślin i zwierząt. To ma być ten postęp ludzkości i czy to miałoby być dla nas wybawieniem? Ludzkość jest jak małe dziecko, które wyrasta z napadów złości, ja i moje, ale to nie oznacza, że podczas tej nauki ma wykończyć swe środowisko lub się pozabijać i roznieść planetę na strzępy.

Mówimy, że to przemysł niszczy, jest bezwzględny, ale ten przemysł tylko zaspokaja nasze osobiste zachcianki, nasze żądze i oczekiwania, nasze „niezbędne potrzeby”. Zatem, nawet jak nie zarządzamy bezpośrednio jakimś przedsiębiorstwem wydobywczym, czy przetwórczym to nasz styl życia i te „potrzeby” napędzają taki przemysł, są dla niego paliwem. Zatem jesteśmy także za to odpowiedzialni, mimo że bezpośrednio nie kopiemy, bezpośrednio nie składujemy, bezpośrednio nie wylewamy, bezpośrednio nie spalamy. Jednak biegniemy do sklepu by kupić to, czy tamto, a potem ze spokojem wyrzucamy odpady z tego na  śmietnik. Nawet kwestia ilości energii jaką człowiek potrzebuje dla swego istnienia. Mówi się głównie o mniej inwazyjnym jej pozyskiwaniu i produkowaniu, ale dlaczego potrzebujemy jej aż tyle? Powiemy, bo musi być oświetlenie, bo musi być ciepły i ogrzany dom, bo musi być ciepła woda, bo przemysł musi produkować inne dobra, coś wytapiać, przetapiać, przerabiać itd. Dlaczego istnienie człowieka wymaga tyle energii? Nie zastanawiamy się nad tym, a jedynie jak ją lepiej pozyskać, ewentualnie trochę bardziej ekologicznie. Nie pytamy jednak dlaczego nie jesteśmy na coś odporni, nie uczymy się jak móc coś znieść i nie czuć niekomfortowej sytuacji, a jedynie interesuje nas jak uciec od niemiłego, jak zapewnić sobie pełny komfort. Można by powiedzieć – OK, w porządku, gdyby… gdyby nie to, że chęć skupiania wyłącznie na miłych odczuciach i ucieczka od niemiłego powoduje powrót do tych niemiłych odczuć i kółko się zamyka. A ponieważ tak krążymy od niemiłego w kierunku miłego stając się coraz mniej odpornymi na niemiłe odczucia, to proces ten wymaga coraz więcej energii, ponieważ coraz bardziej zmagamy się z tym, aby uciec od wszystkiego co niekomfortowe. Ten proces, ten ruch pożera coraz więcej energii, a ludzkość już nie może się opamiętać, a jedynie próbuje tę energię w mniej destrukcyjny sposób pozyskać, ale i tak uważa, że jest ona jej niezbędna do egzystencji. Czy z takim podejściem jest nadzieja dla roślin, dla zwierząt, dla przyrody, dla krajobrazu? Może kawałek zielonego pola będzie zamknięte w rezerwacie, jak w ZOO, jak kiedyś Indianie w rezerwatach, jako ciekawostka, jak w akwarium, że tak kiedyś wyglądało życie przed …. Nie, nie idzie w tym kierunku? Nie, no to w jakim kierunku idzie?

Zatem, dokąd zmierza ludzkość? Jaki jest jej kierunek? Czy zastanawiamy się nad tym dokąd idziemy? Czy jednostka ludzka może być w tym szczęśliwa i na ile można być szczęśliwym widząc co się dzieje? A może można być szczęśliwym, jeśli na wiele rzeczy przymknie się oczy, aby nie widzieć, aby nie być świadomym? Tak, na jedno, może kilka pokoleń to wystarczy. A co potem? Jak będzie dalej wyglądać Ziemia i jej mieszkańcy?

Powinniśmy mówić o kierunku rozwoju człowieka. Powinniśmy badać, jakie są skutki takiego, czy innego podejścia do pewnych spraw. Powinniśmy przyglądać się jak jedne myśli są powiązane z innymi. Powinniśmy być bardziej odporni na trudności, na niemiłe zdarzenia i odczucia, abyśmy nie musieli gonić za utopiami, aby się lepiej poczuć.

Widzenia duchowe uczą jak być z niekomfortową sytuacją, z niemiłym odczuciem. Uczą traktowania niemiłego odczucia jak każde inne, jak tylko jakieś odczucie. Dlatego widzenia duchowe wzmacniają odporność człowieka na różne sytuacje. Mówimy na różne, a nie na coś konkretnego. To zwiększenie ogólnej odporności na cokolwiek, co mogłoby nas spotkać, bowiem to wynika ze rozumienia, z uczenia się odczuwania czegoś bez oceniania, bez nazywania czegoś, że jest złe, czy dobre. Owszem, można przez jakieś ćwiczenia zdobyć odporność na coś konkretnego, ale jest to wtedy bardzo ograniczone. W innej sytuacji dana osoba już sobie tak nie radzi. Zaś w widzeniach duchowych uzyskuje się odporność niezależną od sytuacji. Oczywiście jest to proces i wymaga czasu, wnikania. To nie jest tak, że ktoś zacznie i zaraz uzyska to o czym tu mówimy. Jednak w takim kierunku to zmierza – do samych siebie.

Widzenia duchowe nie są nastawione tylko na indywidualny rozwój i nigdy nie były. Nie służą też do zabawy w jakieś podróże, czy bujanie w obłokach. To zawsze służyło całości. Nie może być inaczej. Jeśli uczestniczysz w podniesieniu całości, to i ty osobiście na tym bardzo zyskujesz, jakby się jechało na wspólnym taśmociągu. Jeśli pomagasz sobie, ale także i innym, jeśli widzisz radość drugiego, który coś zrozumiał, uwolnił się od jakiegoś problemu, to widząc jego radość i ty będziesz miał w tym swój udział, i tobie wtedy zaświecą się ze wzruszenia oczy. Jeśli zaś w kółko będziesz myślał tylko o swoim osobistym celu, o swoim osobistym rozwoju, o swoim uwolnieniu się od czegoś, o swoim zdrowiu, to nie zaznasz tego szczęścia, np. gdy drugi doznaje łaski. Owszem, będziesz mieć radość, że osobiście od czegoś się uwolniłeś, ale jakże ograniczone i krótkotrwałe jest to szczęście, bo potem znów pojawia się kolejny problem. Jeśli skupiamy się tylko na swoim ja, to szybciej się starzejemy, robimy się złośliwi i zgorzkniali, narzekający. Młodość, to nie jest kwestia ile ma się lat fizycznie, a przynajmniej nie tylko. Owszem sprawność ciała jest potrzebna, ale młodość to głównie stan ducha, stan umysłu, który cieszy się ze wspólnie podnoszonej świadomości, a także z prostych rzeczy. Czyż nie dlatego tak ujmują nas małe dzieci, gdy widzimy jak nie oceniają, jak otwarcie każdego przyjmują, jak cieszą się po prostu z tego, że są oraz z bardzo prostych rzeczy, np. że spojrzałeś na nie, że uśmiechnąłeś się do dziecka, że wziąłeś je na ręce, albo że raczkuje, że trzyma zabawkę w dłoni, jak patrzy na psa lub kotka. Oczywiście ta dziecięca ufność i otwartość nie może być w pełni zastosowana w życiu dorosłym, bo musimy mieć też odporność i barierę przed intencjami zaszkodzenia nam, przed manipulacją i musimy też rozumieć życie głębiej, co i skąd się wywodzi. Tym niemniej jeśli ta wczesna ufność zostaje w dorosłym życiu niemal wyrugowana, to stajemy się podejrzliwi, nieufni, mający poczucie zagrożenia, a w taki sposób nie możemy dotrzeć do siebie samych, bo to co jest w nas też będzie traktowane nieufnie i z podejrzliwością. W ten sposób żyjemy jakby w oddzieleniu od siebie samego, w oddzieleniu od serca.

Oczywiście widzenia duchowe dają radość z prostych rzeczy, ale także bardzo poważne wnikanie w głębokie aspekty psychologiczne ludzkiego życia, a także odpowiedzialność szerszą niż tylko wynikającą z naszych osobistych potrzeb. Po co wnikanie w te kwestie? Aby uwolnić się od cierpienia, dojmującego bólu fizycznego i psychicznego, od przedwczesnej starości, aby móc lepiej żyć, aby zrozumieć te niepisane zasady istnienia, przyczyny i skutki, o co w tym wszystkim chodzi. Po co zaś ta odpowiedzialność? Ponieważ wszyscy żyjemy we wspólnym domu zwanym Ziemią, dzieląc to życie z innymi mieszkańcami Ziemi. Ponieważ wszyscy oddychamy wspólnym powietrzem, korzystamy ze wspólnej wody, wspólnej ziemi, wspólnego jedzenia i ubrań, otoczeni roślinami i zwierzętami, a także mieszaniem się ras ludzkich, tarć międzyludzkich i wspólnych problemów ludzi. Cokolwiek się dzieje na Ziemi - wpływa na nas, a my wpływamy na otoczenie.

Fundacja prowadzi zajęcia dla ludzi z różnym podejściem, nawet dla tych, którzy są skupieni tylko i wyłącznie na sobie, ale najwięcej skorzysta ten, kto będzie cieszyć się z podnoszenia świadomości nie tylko u siebie, kto zechce także pomóc innym. Ludzkość nie ma zbyt wiele czasu na zabawę.

 

Widzenia duchowe - Rysunek uczestnika - Flaga    Odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Przykładowo:

Dlaczego tutaj jestem? Dlaczego tu się znalazłam? Nie miałam znaleźć się tutaj. Czemu wybrałam tę ścieżkę? Znowu dałam się ponieść Znowu jestem w tej sytuacji. A to nie ma znaczenia, mimo że tu jestem. To wszystko może się zmienić, to cały czas się zmienia. Ale błądzę, błądzę i skupiam się na tym co nie trzeba. Upatruję pewne rzeczy tam, gdzie nie trzeba. Upatruję swoje sprawy prywatne w życiu zawodowym. Źle wiążę te sprawy, źle wiążę sprawy prywatne z życiem zawodowym. Nie potrafię tego połączyć, nie potrafię pewnych rzeczy zrozumieć. Targam się, walczę. Nie chcę walczyć, ale walczę. Chcę zaprzestać, ale nie mogę. Chcę wybrać dobrą ścieżkę, ale znowu błądzę. Chcę zobaczyć inne ścieżki prowadzące do rozwoju, prowadzące do lepszego życia. Chcę zrozumieć, chcę być świadoma. Chcę pojąć dlaczego w taki sposób się zachowuję, a nie inny. Dlaczego ludzie reagują na mnie w ten sposób, a nie inny? Czemu oni mi to robią? Czemu oni mi to robią? Ja to wiem. Ja to bardzo dobrze wiem, ale się targam, ale znowu wybieram złą ścieżkę, znowu daję się ponieść ego, znowu ego wybiera, a nie ja wybieram. Znowu jestem w czarnym miejscu, w czarnym punkcie. Znowu jestem w czarnym pokoju.

 A jakie są inne pytania?

Tylko dana osoba może sama je wydobyć, dotrzeć do nich. To zależy od niej i jej otwartości. Choć widzenia duchowe omawiają sprawy ogólne i dotyczące wszystkich ludzi, to dotykają też spraw osobistych. To wychodzi zwłaszcza w tym, co dana osoba może odczuć i zobaczyć. Sposób jej reakcji na to, co się pojawia – jest jak lustro, w którym można się przejrzeć, zobaczyć istotne kwestie z naszego życia oraz te wspólne dla wszystkich. Czasami może być też coś bezpośrednio osobistego, np. konkretna odpowiedź na własne problemy i sytuacje.

 Współpraca

Widzenia duchowe uczą współpracy, pokazują zalety współpracy między ludźmi, istotami, a nawet z samym sobą, ze swą duszą. Zwykle nie współdziałamy, a jeśli już, to jednocześnie walczymy ze sobą i rywalizujemy o jakieś ziemskie zasługi i rzeczy. Można zobaczyć jakie podejście do czego potem prowadzi, co na koniec uzyskujemy.

 Czy to jest jakaś wiara, teoria, ideał lub wzorzec?

Nie tworzymy żadnej nowej teorii. Nie tworzymy schematu, czy ideału, do którego uczestnicy zajęć mieliby dążyć. To odkrywanie tego co jest, a nie tworzenie czegoś, czego nie ma.

 Jak to wygląda technicznie?

Widzenia są proste w nauce, choć zgłębienie siebie może wymagać więcej czasu niż kilka zajęć. Nie potrzeba mieć jakichś zdolności od urodzenia. Nie potrzeba mieć do tego predyspozycji duchowych. Odległość również nie jest obecnie przeszkodą i pomagają w tym takie formy technicznej komunikacji jak telefon, czy internet. Prowadzimy zajęcia zdalnie, jak również stacjonarnie i wyjazdowo. Jeśli jest możliwość zebrania jakiejś grupy osób, to możemy przyjechać w dowolny region Polski, aby zrobić przynajmniej spotkanie zapoznawcze i podsumowujące, a dalej zajęcia zdalne poprzez Skype, a także można zrobić zajęcia stacjonarnie na miejscu, czy w jakimś ośrodku. Zatem nie jesteśmy przywiązani do żadnego stałego miejsca, że tylko do nas trzeba przyjeżdżać. Nie, to jest dla różnych środowisk i miejsc. Nie o miejsce chodzi, lecz o człowieka, o to co dzieje się w nas i jak to wpływa na wszystko z czym się stykamy.

Widzenia duchowe - Rysunek uczestnika    Jak można się tego nauczyć? Czy są tego jakieś przykłady?

Można wziąć udział w zajęciach. Można poczuć siebie, swe serce, swój umysł, swoją duszę. Można też posłuchać i zorientować się co inni widzą i czego się dowiedzieli. Można otrzymać dostęp do takich materiałów, jeśli dana osoba zorientuje się już na czym to polega. Trzeba najpierw samemu doświadczyć. Materiały te są dostępne dla uczestników zajęć.

 

Odpłatność

Pierwsza sesja jest bezpłatna, jeśli ktoś chce indywidualnie zacząć, a jeszcze nie jest pewien. Kolejne sesje indywidualne są po 10 zł. Pozostałe zajęcia, jak warsztaty tematyczne – odpłatne zależnie od ich typu i warunków, patrz szczegóły na Warsztaty duchowe. Z reguły nie są to duże kwoty. Zaś prowadzący osobiście nie pobierają dla siebie żadnych wynagrodzeń i robią to bezpłatnie, nieodpłatnie. Uzyskane środki na Fundację przeznaczane są na bieżące opłaty, na organizację spotkań, utrzymanie serwera, opracowywanie materiałów i na możliwość poszerzenia działań, aby móc dotrzeć z tym do większej grupy osób, aby inni też mogli z tego skorzystać i im pomóc.

Fundacja nie ma obecnie sponsorów, ani żadnych dużych darczyńców, a utrzymuje się tylko z wpłat własnych uczestników zajęć i niektórych prowadzących.

Część zajęć jest bezpłatna, jeśli są one kierowane do osób z poważnymi problemami finansowymi, np. bezdomni, więźniowie, czy bez podstawowych środków do życia. Jednak nawet wtedy uczestnicy mogą coś dla przyszłych osób zrobić w innej formie i pomóc im w ten sposób, tak jak sami otrzymują pomoc. Ta cząstka dana od siebie jest ważnym elementem edukacyjnym i przykładamy do tego dużą wagę. Dajemy narzędzia, aby dana osoba zmieniła swoje życie i wydobyła się z pewnych problemów, ale nie zajmujemy się pomocą finansową, ani materialną, nie jesteśmy instytucją typowo charytatywną (wywodzące się od miłosierdzia o podłożu religijnym), ani filantropijną (wywodzące się od świeckiej formy wspierania czysto materialnego). W Statucie Fundacji nie jest to tak określone. Natomiast pomagamy w rozwoju duchowym w sensie pomocy w zrozumieniu, pomagamy coś zobaczyć i zrozumieć życie, sens istnienia – to jest to, czym się zajmujemy. Może to danej osobie bardzo pomóc w rozwiązaniu jej przeróżnych problemów osobistych, o czym świadczą niektóre wypowiedzi w naszym dziale Wypowiedzi - Co to daje.

 

Warsztaty duchowe

Warsztaty stacjonarne

Warsztaty stacjonarne dla firm

Warsztaty stacjonarne zagraniczne

Warsztaty zdalne, przez internet

 

Prezentacja video

Wypowiedzi - Co to daje

Przekazy i widzenia

Artykuły

Listy do przyjaciela

 

Kanał informacyjny RSS - Artykuły duchowe

 

 

Najbliższe spotkanie:   

 

Facebook:       fb.com/widzenia.duchowe

Twitter:          twitter.com/widzenia

 

 

Fundacja Widzenia duchowe       

Artur Zgadzaj    tel. 601 248021   e-mail:   artur.zgadzaj@wp.pl

Statystyki, katalog stron www, dobre i ciekawe strony internetowe
free counters
Data ostatniej modyfikacji: 2018-02-10 21:30 , autor ostatniej modyfikacji: Artur Zgadzaj