Przeskocz do głównej zawartości

Widzenia duchowe

Przejdź do wyszukiwania
Strona główna
Fundacja Widzenia duchowe
  
Widzenia duchowe > Widzenia > Strona główna  

Strona główna

Dlaczego?

Człowiek jest skupiony na swoich osobistych sprawach. Trzeba jednak pamiętać, że Ziemia to nasz wspólny dom, że przeludnienie i zanieczyszczenia wpływają na wszystkich. Nasz sposób odżywiania , przemysł, urbanizacja i transport samochodowy ma fatalne skutki na przyrodę. Powietrze, którym oddychamy jest cały czas w obiegu. Zanieczyszczenia powietrza z wielkich skupisk ludzkich i przemysłu docierają wszędzie, nawet do lasów tropikalnych i lasów podzwrotnikowych, do gór. Po prostu wszędzie. To samo dzieje się z obiegiem wody. Ona również staje się coraz bardziej skażona. Wydobywana z głębin jako rzekomo czysta – już przestaje taką być, bo wszystko z powierzchni ziemi wsiąka w głąb. Woda w miejskich uzdatnialniach do picia jest oczyszczana tylko biochemicznie. Oczyszczalnie te nie są w stanie doprowadzić wody do czystego związku H2O na masową skalę, podobnie jak w odwróconej osmozie, czy lepiej w wodzie destylowanej. Tak samo nie da się oczyścić powietrza, którym oddychamy. To wszystko spowoduje, że żywność, którą jemy – będzie coraz bardziej zanieczyszczona, nawet z tzw. zdrowych, ekologicznych farm. To tylko kwestia czasu - przy tym kierunku i podejściu ludzkości.

 

Wyrzucamy śmieci, czyścimy własny dom, ale śmieci te zanieczyszczają ziemię, wodę i powietrze i w końcu powracają do nas w formie zepsucia powietrza, wody i żywności. Można powiedzieć, że wyrzucenie śmieci, to tylko odłożenie w czasie potrzeby oczyszczenia tego, albo choćby zmiany podejścia, aby mniej wyrzucać śmieci, mniej rzeczy traktować jako śmieci.

 

A co ze zwierzętami, z naszym stylem odżywiania? Czy wykorzystywanie i niszczenie zwierząt jest obojętne dla człowieka? Czy rzeczywiście będzie nam się lepiej żyło, gdy wszystkie już wytniemy, upolujemy i złowimy, albo gdy więcej wyprodukujemy mięsa, nie patrząc na ich cierpienie? Czy cierpienie zwierząt na Ziemi rzeczywiście jest obojętne dla naszej psychiki, dla naszego samopoczucia? Czy rzeczywiście cierpienie zwierzęcia hodowanego w boksach i zarzynanego w rzeźniach jest obojętne dla człowieka, który zjada szyneczkę, czy kiełbasę? Czy rzeczywiście taki  pokarm wkładany do ust, do żołądka, do jelit i do własnego krwioobiegu nie ma potem wpływu na komórki, na pamięć, na logiczność myślenia, na samopoczucie, na rozdrażnienie, zmęczenie i senność? Cóż za cudowna bariera oczyszczająca z tego cierpienia zwierząt! Tą barierą jest pewnie wygląd cudownie kolorowo wyglądających mięs na stoiskach za szybą, mięs które są sztucznie barwione i zaprawiane konserwantami, aby się nie psuły. To, jak traktujemy zwierzęta na Ziemi, tak do celów spożywczych i odzieży oraz eksperymentów naukowych i rozrywki – wraca do nas, czy nam się to podoba, czy też nie. Poza tym eksperci oszacowali, że około 20 razy więcej wody potrzeba na uzyskanie 1kg mięsa niż np. na zboża, warzywa, czy owoce, że jest znacznie większe zanieczyszczenie metanem, dwutlenkiem węgla i tlenkiem azotu, że więcej przez to głoduje ludzi, gdyż duże obszary idą na zboża dla krów i świń, co jest mało efektywne.

 

Podobnie ma się sprawa z ludzkim smutkiem, lękiem, agresją i problemami. Uważamy, że jak problemy są gdzie indziej, to nas to nie dotyczy. Nie, wszystkich to nas dotyka. Samo usunięcie na bok grupy ludzi, marginalizacja społeczna, ras ludzkich, a nawet całych krajów  – nie rozwiązuje problemu. Agresja, smutek, czy lęk jednego człowieka wpływa na podświadomość innych ludzi, czy chcemy, czy nie. Nie da się zaizolować wpływu podświadomości. Koniec  końców pozostanie nam nie radosny uśmiech, lecz szyderczy śmiech, śmiech przez łzy. W takim razie ktoś by powiedział – no to jest inne świetne rozwiązanie – uśmiercić tych niedostosowanych społecznie. To też nie rozwiązuje problemu, gdyż ogrom cierpienia z tym związany dotknie tak obecne, jak i przyszłe pokolenia. Tracą wrażliwość, tracą subtelność, stępia się umysł. Społeczności z takim myśleniem idą wtedy wstecz, a nie naprzód.

 

Dlatego nie można traktować rozwoju duchowego, jako osobistego przywileju dla jednostki, lub wyróżnionej grupy ludzi. Powinna ona dotyczyć całości. Nawet, jeśli spotykamy się w kilka osób, to powinniśmy pamiętać, że praca jest nie tyle nad sobą samym, co nad wspólną samoświadomością, aby podnieść świadomość siebie, ludzi, zwierząt, roślin, całej Ziemi. Żyjemy na tej Ziemi, to jest nasz wspólny dom. Nie możemy go ot tak opuścić i uciec, polecieć sobie na inną planetę, a tę zostawić, aż zepsuje się do końca.

 

Zatem, dokąd zmierza ludzkość? Jaki jest jej kierunek? Czy jednostka ludzka może być w tym szczęśliwa i na ile można być szczęśliwym widząc co się dzieje? A może można być szczęśliwym, jeśli na wiele rzeczy przymknie się oczy, aby nie widzieć, aby nie być świadomym? Tak, na jedno, może dwa pokolenia to wystarczy. A co potem? Jak będzie dalej wyglądać Ziemia i jej mieszkańcy?

 

Czy to jest właściwe podejście do życia? Czy nie ma możliwości abyśmy coś zmienili? Może da się zobaczyć alternatywy, przyczyny i skutki?

 

Widzenia duchowe nie są nastawione na indywidualny rozwój i nigdy nie były. Jeśli ktoś tak myślał, to bardzo przepraszam, bo chyba został wprowadzony w błąd. To zawsze służyło całości. Nie może być inaczej. Jeśli pomagasz sobie, ale także i innym, jeśli widzisz radość drugiego, który coś zrozumiał, uwolnił się od jakiegoś problemu, to widząc jego radość i ty będziesz miał w tym swój udział, i tobie wtedy zaświecą się ze wzruszenia oczy. Jeśli zaś w kółko będziesz myślał tylko o swoim osobistym celu, o swoim osobistym rozwoju, o swoim uwolnieniu się od czegoś, o swoim zdrowiu, to nie zaznasz tego szczęścia, np. gdy drugi doznaje łaski.  Owszem, będziesz mieć radość, że osobiście od czegoś się uwolniłeś, ale jakże ograniczone i krótkotrwałe jest to szczęście, bo potem znów pojawia się kolejny problem. Jeśli skupiasz się tylko na swoim ja, to stajesz się starym, zgorzkniałym człowiekiem. Młodość, to nie jest kwestia ile ma się lat fizycznie. To stan ducha, stan umysłu, który cieszy się ze wspólnie podnoszonej świadomości oraz z prostych rzeczy. Czyż nie dlatego takie wrażenie na nas robią bardzo małe dzieci, że cieszą się z tego, że są, z bardzo, bardzo prostych rzeczy, np. że spojrzałeś na nie, że uśmiechnąłeś się do dziecka, że wziąłeś je na ręce, albo że raczkuje, że trzyma zabawkę w dłoni, że patrzy na psa lub kotka.

 

Oczywiście widzenia duchowe dają radość z prostych rzeczy, ale także bardzo poważne wnikanie w głębokie aspekty psychologiczne ludzkiego życia, a także odpowiedzialność szerszą niż tylko wynikająca z naszego ja osobowego. Po co wnikanie w te kwestie? Aby uwolnić się od cierpienia, dojmującego bólu fizycznego i psychicznego, od przedwczesnej starości, aby móc lepiej żyć, aby zrozumieć te niepisane zasady istnienia, przyczyny i skutki, o co w tym wszystkim chodzi. Po co zaś ta odpowiedzialność? Ponieważ wszyscy jesteśmy we wspólnym domu zwanym Ziemia. Ponieważ wszyscy oddychamy wspólnym powietrzem, korzystamy ze wspólnej wody, wspólnej ziemi, wspólnego jedzenia i ubrań, otoczeni roślinami i zwierzętami, a także mieszaniem się ras ludzkich, tarć międzyludzkich. Cokolwiek się dzieje na Ziemi - wpływa na nas.

 

Jako Fundacja prowadzimy zajęcia dla ludzi z różnym podejściem, ale najwięcej skorzysta ten kto będzie cieszyć się z podnoszenia świadomości nie tylko u siebie, kto zechce także pomóc innym. Ludzkość nie ma zbyt wiele czasu na zabawę.

 

Odpowiedzi na nurtujące nas pytania . Na przykład:

Dlaczego tutaj jestem? Dlaczego tu się znalazłam? Nie miałam znaleźć się tutaj. Czemu wybrałam tę ścieżkę? Znowu dałam się ponieść Znowu jestem w tej sytuacji. A to nie ma znaczenia, mimo że tu jestem. To wszystko może się zmienić, to cały czas się zmienia. Ale błądzę, błądzę i skupiam się na tym co nie trzeba. Upatruję pewne rzeczy tam, gdzie nie trzeba. Upatruję swoje sprawy prywatne w życiu zawodowym. Źle wiążę te sprawy, źle wiążę sprawy prywatne z życiem zawodowym. Nie potrafię tego połączyć, nie potrafię pewnych rzeczy zrozumieć. Targam się, walczę. Nie chcę walczyć, ale walczę. Chcę zaprzestać, ale nie mogę. Chcę wybrać dobrą ścieżkę, ale znowu błądzę. Chcę zobaczyć inne ścieżki prowadzące do rozwoju, prowadzące do lepszego życia. Chcę zrozumieć, chcę być świadoma. Chcę pojąć dlaczego w taki sposób się zachowuję, a nie inny. Dlaczego ludzie reagują na mnie w ten sposób, a nie inny? Czemu oni mi to robią? Czemu oni mi to robią? Ja to wiem. Ja to bardzo dobrze wiem, ale się targam, ale znowu wybieram złą ścieżkę, znowu daję się ponieść ego, znowu ego wybiera, a nie ja wybieram. Znowu jestem w czarnym miejscu, w czarnym punkcie. Znowu jestem w czarnym pokoju.

 

A jakie są czyjeś inne pytania?

Tylko dana osoba może sama je wydobyć. To zależy od niej, jej otwartości, a my tylko w tym pomagamy. Nie dopytujemy się o kwestie osobiste. To sprawa danej osoby. Jednak widzenia duchowe mogą dotknąć spraw osobistych, czasami nie wprost. To wychodzi w tym, co dana osoba może odczuć i zobaczyć. Sposób jej reakcji na to, co się pojawia – jest jak lustro, w którym można się przejrzeć, zobaczyć istotnie kwestie z naszego i wspólnego życia ludzi. Co ciekawe dana osoba nie zawsze zgadza się z tym, co sama zobaczyła. Tu nie chodzi o zgadzanie się z czymś, czy też nie, lecz o głębsze zrozumienie życia, przyczyn i powodów, dla których coś dzieje się tak, a nie inaczej.

 

Współpraca

- Widzenia duchowe uczą współpracy, pokazują zalety współpracy między ludźmi, istotami, a nawet z samym sobą, ze swą duszą. Zwykle nie współdziałamy, a jeśli już, to jednocześnie walczymy ze sobą i rywalizujemy o jakieś przedmioty i zasługi. Widzenia duchowe pomagają to wszystko zobaczyć inaczej niż tylko poprzez myślową analizę i przekonywanie na argumenty "za" i "przeciw".

 

Czy to jest jakaś wiara, teoria, ideał lub wzorzec?

- Nie tworzymy żadnej nowej teorii, ani nie walczymy z jakimiś poglądami. Nie tworzymy schematu, czy ideału, do którego uczestnicy zajęć mieliby dążyć. Jeśli podczas zajęć dana osoba poczuje, że chciałaby iść w jakimś kierunku, czy coś robić – to wynika to z niej samej, z tego co sama poczuła i zobaczyła. Nie propagujemy jakiegoś konkretnego mistycznego doświadczenia. Raczej badamy jak to działa, jak działa ludzki umysł, sposób myślenia, jak działają emocje i uczucia, czym w istocie są, skąd się biorą. Dlaczego coś odbieramy np. jako przykre, a coś innego jako miłe? Uczymy się odczuwać siebie, odczuwać swoją głębię, aby siebie zrozumieć, aby siebie lepiej poczuć, mieć lepszy kontakt z samym sobą. Widzenia duchowe są tylko narzędziem poznawania siebie, poznawania istnienia, poznawania duszy, poznawania tego co i w jaki sposób znamy oraz tego, co wykracza poza nasze codzienne życie. To jest tylko narzędzie, a nie cel sam w sobie. Jest to sposób przyglądnięcia się sobie i różnym kwestiom związanym z człowiekiem i jego życiem.

 

Jak to wygląda technicznie?

- Widzenia są proste w nauce, choć zgłębianie siebie może wymagać czasu. Nie potrzeba mieć jakichś zdolności od urodzenia. Nie potrzeba mieć do tego predyspozycji. Odległość również nie jest obecnie przeszkodą i pomagają w tym takie formy komunikacji jak telefon, czy internet. Można mieszkać w innym mieście, ale jest możliwość połączenia się i rozwijania widzeń z dowolnego miejsca. W widzeniach duchowych znacznie poszerzamy i pogłębiamy to, co już znamy.

 

Jak można się tego nauczyć? Czy są tego jakieś przykłady?

- Tak, można posłuchać i zorientować się co inni widzą i czego się dowiedzieli. Można otrzymać dostęp do takich materiałów, jeśli dana osoba zorientuje się już na czym to polega. Trzeba najpierw samemu doświadczyć. Materiały te są dostępne dopiero dla uczestników zajęć.

 

Odpłatność

- Zależnie od typu zajęć i warsztatów. Patrz odpowiednie zajęcia. Z reguły nie są to duże kwoty – pokrywające podstawowe potrzeby działalności Fundacji. Prowadzący nie pobierają za to osobiście żadnych wynagrodzeń. Uzyskane środki przeznaczane są na bieżące opłaty i na możliwość poszerzenia działań, aby móc dotrzeć z tym do większej grupy osób.

- Część zajęć jest bez opłat, jeśli są one kierowane do osób z poważnymi problemami finansowymi, np. bezdomni, więźniowie, czy bez podstawowych środków do życia. Jednak nawet wtedy uczestnicy mogą coś dla przyszłych osób zrobić w innej formie i pomóc im w ten sposób, tak jak sami otrzymują pomoc. Ta cząstka dana od siebie jest ważnym elementem edukacyjnym i przykładamy do tego dużą wagę. Dajemy narzędzia, aby dana osoba zmieniła swoje życie i wydobyła się z pewnych problemów, ale nie zajmujemy się typowym rozdawnictwem materialnym. Pomagamy w rozwoju, pomagamy w zrozumieniu – to jest to, czym się zajmujemy, jako Fundacja.

- Natomiast, jeśli ktoś w swoim widzeniu spotka tzw. przewodnika duchowego, to on nie potrzebuje niczego w zamian dla siebie. Jeśli kiedykolwiek wspomni, czy napomkni o jakiejś potrzebie, o jakiejś trosce, to będzie to dotyczyć wyłącznie troski o ludzi, o to co się dzieje. Czasem, to właśnie osoba pyta, jak mogłaby pomóc komuś bliskiemu – wtedy może otrzymać wskazówki co mogłaby zrobić.

 

Można realizować to indywidualnie lub wziąć udział w warsztatach, patrz:

 

Warsztaty

Warsztaty stacjonarne

Warsztaty stacjonarne dla firm

Warsztaty stacjonarne zagraniczne

 

Prezentacja video

Wypowiedzi - Co to daje

 

 

Najbliższe spotkanie:   Warsztaty widzenia duchowe - Polny Krzew w Szklarskiej Porębie - wrzesień 2017

 

 

Fundacja Widzenia duchowe       Dane KRS: FUNDACJA WIDZENIA DUCHOWE

Artur Zgadzaj    tel. 601 248021   e-mail:   artur.zgadzaj@wp.pl 

free counters
Data ostatniej modyfikacji: 2017-08-18 18:14 , autor ostatniej modyfikacji: Artur Zgadzaj